 |
|
zawsze powtarzam . " więcej mu nie zaufam , dość tego ! " ale kiedy przychodzisz po następną szansę , nigdy nie odmawiam . / obczaj_mnie
|
|
 |
|
bo nie wszystko można odczytać z oczu . / obczaj_mnie
|
|
 |
|
Inwencja twórcza. Nic więcej. Życie ozdobione wymysłami mojej wyobraźni. Powód do zdenerwowania? Oczywiście, że nie. Przecież to nie o Was. Bez nazwisk, bez imion. Po prostu neutralne zestawienie słów, które nie obrażają żadnego z Was. Chyba, że napisałem coś co jednak okazało się być prawdą. Nie moja wina. Zbieg okoliczności. Wtedy zaczynają się tworzyć schody. Przypominam, że to tylko inwencja twórcza. Nie moja wina, że jesteście przewrażliwieni i myślicie, że jesteście pępkiem świata. Nie o Was piszę. Piszę o nikim. Pasuje? Więc proszę mi się tutaj nie obrażać za wpisy, które nie są o Was. Nie wierzycie w to co napisałem? Przyznaję Wam rację. Powód? Przypomnijcie sobie swoją śpiewkę, kiedy to Wy zaczęliście cały ten syf. Ale to my jesteśmy winni. My się przyznajemy, choć dobrze wiemy, że to nieprawda. Bumerang już mknie ku Waszym istnieniom. Ja będę tylko zacierać ręce z ekscytacji nad pięknem Waszego zniszczenia.
|
|
 |
|
Wieczór był cudowny po prostu jak malina ;D /SGM nie pamiętam tytułu
|
|
 |
|
Zapomnijmy o przeszłości.! Zacznijmy wszystko od nowa.! Szkoda tylko że nie mam odwagi Ci tego powiedzieć... Wciąż kocham kurwa mać.! /skategirl_1997
|
|
 |
|
Uczucie wróciło jak bumerang ;( A wszystko przez te głupie zdjęcie na naszej klasie ;( ;( ;( /skategirl_1997
|
|
 |
|
Jak byliśmy razem to nk nie miałeś... To po chuj je założyłeś.? Po co te foty.? Kurwa po co ja znowu przez Ciebie rycze.? Przecież już mi przeszło.! Taa chciałabym.! Nadal kocham kurwa.! /skategirl_1997
|
|
 |
|
Bo ty jesteś jak smak pysznej delicji , przy wieczornej herbacie .
|
|
 |
|
najbardziej w pamięci utkwił mi wieczór, gdy przygotowałam kolację i upiekłam Twój ulubiony sernik tylko po to, aby w całym mieszkaniu było czuć jego nieskazitelny zapach. wszedłeś i odsuwając mi krzesło jak wymarły już gatunek dżentelmenów, poprosiłeś żebym usiadła. po chwili namysłu stwierdziłeś, że nie jesteś głodny. że zadowolisz się mną. - jeżeli zabierzesz mnie do sypialni to obiecuję nie nakruszyć. - wyszeptałeś. doskonale wiedząc, że nawet umierająca z głodu nie będę w stanie Ci odmówić.
|
|
 |
|
a gdy wychodzi z mojego mieszkania od razu zbieram z podłogi moją sukienkę wraz z bielizną i zaczynam je prać, aż do upadłego by tylko zmyć z nich Twój zapach, których przesiąknęły poprzedniej nocy. biorę długą kąpiel, łudząc się, że pomoże mi to zmyć z siebie Twój dotyk. na zakończenie dnia idę na długi spacer i zaciągając się dopalającym już się papierosem robię sobie mini psychoterapię, perswadując sobie z podświadomości każde z Twoich słów. przecież nie mogę się przyzwyczaić. przecież nie mogę znowu się przywiązać, a później cierpieć jak mały szczeniak oddany do schroniska przez swojego właściciela.
|
|
 |
|
nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku.
|
|
|
|