 |
|
Nie mam pomysłu na siebie.
|
|
 |
|
nienawidzę Cię za ostatnie kilka słów.
|
|
 |
|
Po prostu uwielbiam być ignorowana, olewaną, niewidzialną. Uwielbiam, gdy ktoś odwołuje ze mną plany na rzecz kogoś innego. Uwielbiam być krytykowaną i oskarżaną, o coś czego nie zrobiłam, przez ludzi którzy nawet nie wiedzą jak mam na nazwisko. Zbiera mi się , aż na odruch wymiotny lub łzy (jeśli komuś też taka opcja pasuje) jak jeszcze raz pomyślę, o tej beznadziejnej sytuacji w jakiej się znalazłam. Życzę wam, żebyście się zarazili jakimś cholerstwem i wyginęli. Serio.
|
|
 |
|
wakacje się kończą, a ja jeszcze nie zrobiłam nic szalonego.
|
|
 |
|
- ogrodnik jesteś.
- dlaczego?
- bo przesadzasz! / kolega < 3
|
|
 |
|
Może człowiek powinien żyć tylko do momentu, gdy poczuje, że zaraz ugrzęźnie w gównie po uszy. Bo życie to gówno. Oblepia i śmierdzi. Wóda tego nie zmyje, choć tak wam się wydaje.
|
|
 |
|
Ja staram się żyć chwilą. Chwila tak łatwo nie zmienia się w ... no wiesz co!
|
|
 |
|
Słowa wydobyte z kurzu... Czy może być coś bardziej nietrwałego. Wystarczy dmuchnąć i już odfruwają.
|
|
 |
|
Kolory ognia. Na końcu popiół. Czemu mam go w ustach? I we włosach. I za paznokciami. Spłonęłam?
|
|
 |
|
Rozpuść włosy , idź pod wiatr . Miej Go w dupie/hejpojara
|
|
 |
|
Są ludzie, z którymi spotkałam się niby przypadkowo, na jeden dzień, nieraz na bardzo krótko. A przecież o to nie jest bez znaczenia. Nie ma chyba spotkań przypadkowych. One są świetnie reżyserowane. Każde z nich jest jakąś szansą, wołaniem. Jest światłem, jest oknem. W każdym spotkanym człowieku otwiera się dla nas nowy świat. Jakże nieraz ciekawy, fascynujący, piękny.
|
|
 |
|
Serce wypełnia jakaś trudna do uchwycenia i opisania radość. Wypływa gdzieś z głębi mojego jestestwa. Jest czysta jak pogodny poranek wykąpany w rosach. Radość z tego, że jestem, że czuję, że myślę. Radość podstawowa, do której każda inna jest tylko dodatkiem, uzupełnieniem, przyprawą.
|
|
|
|