 |
Mówisz że życie beze mnie jest puste, że niema sensu,
że go nie ma, że wolałbyś umrzeć niż być sam ... A nie pomyślałeś,
że ja też tak miałam, ale Ty wtedy powiedziałaś, że nic dla Ciebie nie znaczę,
że nie chcesz ze mną być. Więc teraz błagam Cię zostaw mnie i nie proś,
żebym zrobiła coś czego będę żałowała. Nie każ mi drugi raz Ciebie kochać.
Proszę.
|
|
 |
Patrzył na mnie i błagał bym przytuliła się do niego.Próbował to zrobić na siłe lecz odepchnełam go.
-Proszę! Dlaczego to robisz!-wybuchnął z łzami w oczach-Spójrz na mnie i nie uciekaj wzrokiem.Kurwa! No słyszysz błagam Cie!-szarpnął mnie za rękę.Wystraszyłam się go,pierwszy raz widziałam smutek,ból i cierpienie w jego oczach.
-Zrozum,że Cię Kocham i nie pozwole Ci odejść.Będe próbował Cię zatrzymać.Nie chce przegrac wszystkiego co mam.Nie chce przegrać Ciebie.Będe walczył taka jest rola boksera i nie przegram z życiem-powiedział ciągle płacząc.
|
|
 |
Przysunąwszy się odrobinę bliżej, zaczęłam wodzić opuszkami palców po konturach mięśni jego przedramienia.Był bokserem,dlatego też był umięśniony.
Trzęsła mi się ręka - byłam pewna, że to zauważy.
- Mam przestać? - zapytałam, bo zamknął powieki.
- Nie. - odparł, nie otwierając oczu.- Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić, co czuję, gdy tak robisz.
|
|
 |
Wracałam do domu wieczorną porą. Było już ciemno. Ciemne ulice oświetlały wysokie latarnie. Po drodze mijałam ludzi, z ich twarzy można było odczytać smutek i zakłopotanie. Może byli samotni? A może bali się ciemności? Nie wiem sama.. Nie zastanawiając się dalej, szłam żwawym krokiem. Mimo, że byłam w cienkiej kurtce, a noc nie należała do ciepłych, nie odczuwałam chłodu. Powietrze tego wieczoru było rześkie i lekkie. Przybrało zapach świeżo ściętej trawy. Wiatr delikatnie owiewał moją grzywkę. Poczułam wtedy, że jestem szczęśliwa, mimo wielu problemów jakie ostatnimi czasy mnie spotkały. Patrząc na zachmurzone niebo chciało mi się żyć. Lecz nagle poczułam, że czegoś mi jednak brak. Początkowo nie zdawałam sobie sprawy, ale później zrozumiałam. Brakowało mi Twojego kroku obok mojego. Twojego spojrzenia, uśmiechu. Brakowało mi poczucia bezpieczeństwa, sensu istnienia
|
|
 |
Oglądałam film z nim.Zauważył,że jestem w tym temacie obeznana.Zmartwił się.Podwinął mi rękawki i obejrzał ręce.Ani śladu...zadał znów pytanie-Robisz sobie coś! Zaśmiałam się,ale nie spojrzałam w oczy,oglądałam dalej.Gdyby podwinął je dalej zobaczyłby prawdziwą mnie..Nie boje się bólu,cierpienia i nie jestem tchórzem.Nie myśle tylko o sobie.Myśle o innych o tym,że mieli by lepiej,gdyby mnie nie było.. /ay-a
|
|
 |
Powiedział, że to koniec odchodzi.
Zaczęłam się głośno śmiać
– Jakiś głupi, pieprzony żart. Jednak on był poważny.
Zamilkłam. Odruchowo tona łez poleciała mi po policzkach, czułam jak moje serce cholernie piecze.
Ale nie, przecież muszę być silna, nie mogę się załamać.
Powiedziałam, że wszystko w porządku i szybko zapomnę…
Pobiegłam do domu, choć ledwo stałam na nogach, ale nie mogłam się poddać,
nikt nie mógł poznać po mnie smutku. Wytarłam łzy.
Niepotrzebnie, kolejna partia wylała się z moich oczy w niespełna sekundę.
Nie potrafiłam nad sobą zapanować. Skulona usiadłam na krawężniku,
krzycząc, czemu to właśnie ja straciłam swój najsłodszy narkotyk?!
Otępiona, zalana łzami, spuchnięta
– nie podniosłam się już nigdy, z tego jebanego dołu.Wciąż wierzę,że mnie pokocha!
|
|
 |
Pewnego dnia, wziąłeś czerwoną chustę, zakryłeś mi oczy, zasłoniłeś niebo. Spytałeś mnie, co widzę, odpowiedziałam, że widzę szczęście. To było wspaniałe uczucie. Dzięki niemu zapomniałam, że nie mam dokąd pójść. Spytałeś, dokąd chciałabym wyruszyć, odpowiedziałam, że pójdę za Tobą. Idziemy drogą, lecz nie widzę Cię. Trzymasz mnie mocno za ręce, pytasz mnie, co ja na to. Mówię: decyzja należy do Ciebie. Czuję, że choć nie z żelaza, jesteś tak silny i srogi jak ono. Czuję krew płynącą w Twoich żyłach. Masz takie gorące dłonie. Nie mogę iść dalej, nie potrafię płakać,aleznam Twój ból lepiej niż Ty sam.
|
|
 |
Życie najpierw Cię pierdolnie, a potem zapyta co tak leżysz?
|
|
 |
- Płakałaś?
- Skąd wiesz?
- Rozmazał Ci się smutek pod oczami.
|
|
 |
Tak właśnie wyglądało chyba całe moje życie. Nigdy nie miałam dość sił na to,
żeby zająć się rozwiązywaniem swoich problemów. Nie mogłam nawet zaatakować swoich wrogów,
a co dopiero z nimi zwyciężyć.Nie mogłam walczyć o to co chciałam o miłość. Nie miałam szans uniknąć bólu.Nie umiałam innym dać miłości jedynie smutek i cierpienie.
Zawsze byłam tylko słabym człowiekiem i jedyną rzeczą, jaką naprawdę umiałam,
było przeczekiwanie-wytrzymywałam do końca. Wciąż żyje dla NIEGO..
|
|
 |
Są sprawy na które teoretycznie nie masz wpływu. To ściema, bo wszystko zależy od Twego czynu.
|
|
 |
Zgaduję, że samotność przygnała Cię pod me drzwi.
Zgaduję, że miłość jest tylko wyrazem, które pięknie brzmi w ustach.
Wiem, że głaszcząc mnie dłonią, za plecami chowasz nóż. /ay-a
|
|
|
|