 |
|
ciężko jest być zajebistym. ale dobrze sobie z tym radzimy, prawda, bereszczaneczka ? :D
|
|
 |
|
wiesz, co trzyma mnie przy życiu? fakt, iż jutro rano wstanę, znów Cię zobaczę, usłyszę Twój głos, zobaczę jak się uśmiechasz, i jak zajebiście nie zwracasz na mnie uwagi.
|
|
 |
|
nie wiem, ile czasu jeszcze będę okłamywać się że nic do ciebie nie czuję.
|
|
 |
|
- pokaż. - polecił wyjmując mi z rąk stary album, kiedy właśnie układałam go, wraz z pozostałymi w szafce. wstałam z podłogi, a kiedy otwierał pierwszą stronę umiejscowiłam się na łóżku tuż za Nim, opierając bez słowa policzek o Jego szerokie plecy. - kto to? - zagadnął, jakby nieobecny, wskazując na jedną z pożółkłych fotografii. zadawał kolejne pytania, a ja automatycznie odpowiadałam, wplatając pomiędzy imiona i korzenie rodzinne, krótkie historie. w końcu przerwał tą rutynę. - chciałbym mieć coś takiego. jakąś pamiątkę, po babci, dziadku, i innych. - nie odpowiadałam czując jak bierze głęboki oddech, co było oznaką, iż nie skończył. - um, kicia, obiecaj mi, że za kilkanaście lat to ze swoim dzieciakiem będę tak siedział, omawiał zdjęcia, a gdy wskaże na Twoje pytając, co to za piękność, zaśmieję się, mówiąc, że jego mama. moja żona.
|
|
 |
|
i nagle wszystko w Tobie zaczęło mnie tak cholernie jarać ♥
|
|
 |
|
kochana bereszczaneczko, no wychujałaś mnie dziś, nie powiem :cc nie miałaś kiedy chorować. ale i tak Cię kocham ♥♥
|
|
 |
|
daj mi znać kiedy będę mogła znowu oddychać [s]
|
|
 |
|
nieistotny był czas, którego zabrakło. czas, który skończył się tak szybko, przeminął z kolejnym podmuchem jesiennego wiatru - nasz czas. piękne było to, że przez ten krótki moment, kochał mnie, że cień, który od dzieciaka podążał za moją osobą i pilnował na każdym kroku, w tamtej chwili zapomniał o całym świecie łącząc się z szarą plamą za Jego plecami. byliśmy razem, ot tak, splatając ze sobą nasze chaotyczne oddechy.
|
|
 |
|
jesteś zwykłym tępym, egoistycznym i narcystycznym chujem, ale i tak cię kocham.
|
|
|
|