 |
|
Ale są dni, kiedy nienawidzę mężczyzn, a najbardziej ciebie, i ciesze się że nie muszę Cie znosić, pocieszać, całować, przytulać. Mimo wszystko dniami wypalam się tęsknotą, bo tęsknie za całym Tobą... . I już wiem, że nawet w najgorsze dni nie miałabym myśli samobójczych, wiem, że z Tobą byłyby do zniesienia, Dawałbyś mi radość, której teraz tak bardzo potrzebuje... I nic już niemów, tylko mnie przytul !
|
|
 |
|
istnieją pierd.olone zawody miłosne, zmarnowane nadzieje, żal, tęsknota. więc do cholery nie traktuj miłości jak świętość bez skazy.
|
|
 |
|
Jak dwoje tonących trzymali się kurczowo świadomi że dzieje się to po raz ostatni, z uczuciem bowiem jakie nosili w sercach, nie wolno było im się objawiać...
|
|
 |
|
Droga NADZIEJO, z przykrością zawiadamiam, że z dniem dzisiejszym rezygnuję z twoich usług. Mimo twej szczerej chęci pomocy i ogromnej determinacji -poległyśmy. Dziękuję za współpracę i zaangażowanie.
|
|
 |
|
- Kochanie, jaki mam kolor oczu?
- Kolor wiosennego świtu z mgłą, w której mógłbym błądzić całe życie.
|
|
 |
|
Kochanie, nie dzwoń, bo zaliczysz pocztę.
Oddzwonie do Ciebie jak tylko odpoczne.
|
|
 |
|
jesteś bezkonkurencyjnym mistrzem w manipulowaniu moim samopoczuciem .
|
|
 |
|
- No to potrzebna będzie ciężka praca, silna wola, I kilka tabliczek czekolady.
- Po co Ci to wszystko?
- Bo zrzucam zbędny ciężar.
- Jaki?
- Tą cholerną miłość do niego, i nadzieję na lepsze jutro.
|
|
 |
|
Panie Boże!
Proszę Cię o mądrość,
żebym mogła zrozumieć mężczyznę
o miłość - bym mogła mu przebaczyć ,
o cierpliwość - bym mogła znieść jego humory.
Nie proszę Cię o siłę,
bo bym go zaje****a.
|
|
 |
|
Omamić, rozkochać, okręcić wokół palca, zabawić się, a potem brutalnie zostawić.
O tak, zemsta byłaby słodka.
|
|
 |
|
Są ludzie, przy których czas nie istnieje i tacy, dla których szkoda jest go tracić
|
|
 |
|
Patrzył na nią z takim uczuciem, nie potrafił inaczej. Bał się jej powiedzieć, jak strasznie tęsknił za jej głosem, za nią całą. Wiedział, że nie powinien o tym mówić. Jej serce roztrzaskało się na milion kawałeczków, każde z nich rwało w inną stronę. Uczucie, jakim go darzyła, powoli mijało. Ledwo udało jej się po tym pozbierać, a tu znów kłopoty. Nie mogła tak dłużej stać i wpatrywać się w jego słodkie usta. To było silniejsze od niej. Miała ochotę przytulić się do niego i wybaczyć mu wszystkie błędy.
|
|
|
|