 |
|
wręczyłam Ci ten pamiętnik, z nadzieją, że sumienie, nie da Ci żyć. że będziesz, się dławić wyrzutami sumienia, aż do końca swoich dni. że docenisz, to jak wiele dla mnie znaczyłeś, zanim tamtego dnia nacisnęłam spust pistoletu.
|
|
 |
|
Ej Znów o nim myślisz ?
- Yyy.nie no co ty
- Taa
- Ej no ale ten jego uśmiech
|
|
 |
|
Chciałabym wyglądac tak jak ona, ponieważ Ty ją kochasz..
|
|
 |
|
już ci się nie podobam? -a skąd przyszło ci do głowy że ty mi sie podobasz? -tak pomyślałam po tym jak zacząłeś do mnie pisać te wszystkie słodkie esy i jak się na mnie ciągle patrzyłeś.- Haah ,dziewczyno ja się tylko dobrze bawiłem ; ]
|
|
 |
|
..boję się Twojego kocham. nie wiem jak długo potrafiłoby trwać. boję się wszystkich tych ważnych słów, liter z jakich są złożone, z uwzględnieniem tej całej maskarady polskich znaków pomiędzy. Boję się jak obiecujesz mi szczęście, bo wiem, że nie jest ono wieczne.
|
|
 |
|
muszę z tym skończyć. - szepnęła do siebie, po czym podeszła do szafki i ustawiła na niej swoje zmaltretowane misie. przetarła oczy i policzki rękawem bluzy. wyciągnęła z komody jedną ze swoich najlepszych sukienek. nałożyła ostry makijaż. wyszła z domu, trzaskając drzwiami. - witaj znowu, życie! - wykrzyczała idąc chodnikiem w swoich czerwonych szpilkach z dziesięciocentymetrowym obcasem.
|
|
 |
|
widziałam szczęście, nawet przez pewien moment życia miałam je w ręce. jednak podeszło do mnie mówiąc 'sory, uciekam - teraz pora na kogoś innego' .
|
|
 |
|
Postanowiłam sobie, że już nigdy więcej. Nigdy więcej zerknięć w jego stronę. Nigdy więcej odwzajemnienia jego uśmiechu. Nigdy więcej dania mu do zrozumienia, że cokolwiek czuje. Nigdy więcej czekania na jego słowa. Nigdy więcej słuchania ich. Trwałam w tym przez całe samotne pół dnia. Aż do momentu wejścia tam. Aż do momentu, gdy poczułam jego obecność. Moje postanowienia zaczęły maleć, kruszyć się, topnieć, a ja w końcu zupełnie z nich odarta, wiedziałam, że zbliża się kolejny przypływ bezsilności wobec niego. Moja kolejna porażka i powód do bólu.
|
|
 |
|
-albo znikają, albo pojawiają się w nieodpowiednim czasie. - co znowu ? ;/ - marzenia krzywy ryjku.
|
|
 |
|
- powiedział, że chce do mnie wrócić i jakoś dziwnie mi się zrobiło.. - co odpowiedziałaś ?! - poszłam na pełen spontan i ze skromnym uśmiechem rzuciłam w jego stronę ' wąchaj bazie.'
|
|
 |
|
dochodzę do wniosku, że najrozsądniejszym wyjściem, byłoby Cię zabić. świadomość, że pozbyłam się Ciebie na własne życzenie, jest bardziej satysfakcjonująca, niż ta, że odszedłeś, pomimo mojej woli..
|
|
|
|