 |
|
dajmy sobie szansę. pokażmy znowu ile dla siebie znaczymy / black_white
|
|
 |
|
tęsknię za Twoimi brązowymi oczami, tym uśmiechem, Twoimi głupimi żartami, słodkimi wargami, delikatną skórę, nieziemskim zapachem.. całej Ciebie mi brakuje, kochanie. /black_white
|
|
 |
|
'-już za późno na wszystko..' - te słowa, po pięciu jebanych dniach od rozstania odebrały jakąkolwiek nadzieję. /black_white
|
|
 |
|
Niby wszystko kręci się w kółko, ale ja się nie poddaje.. wybrnę z tego okręgu
|
|
 |
|
Nie pozwolę by ta miłość w Nas poległa.
|
|
 |
|
"Wstała rankiem po nieprzespanej nocy ... Przecież tak bardzo boi się ją ujrzeć ! Rozmowy virtualne, to cichy sen w porównaniu do tego co ją dziś spotka. Przecież to realistka... Czasem ciężko jest docenić co człowiek Tobie daje. No cóż, poszła niemoralnym krokiem ku łazience, zimny prysznic nic nie pomógł. Nadał nie mogła oswoić się z tą myślą. Godzina! Tak długo do niej jechała, a ona stoi przed lustrem zastanawiając się czy da radę powiedzieć jej chodź "Cześć ! "
|
|
 |
|
Poszła, nie zżera jej poczucie winy. Czeka na peronie , na tą przez którą ciągle się uśmiecha. Niespokojny oddech, którego tak dawno nie doznała. Czeka nadal na dworcu, minuta za minutą. Ciągłe tykanie niecierpliwego zegarka. Dłuży się każda sekunda, która jest tak banalnie niestabilna. Idzie ku pociągowi, który ustał na peronie drugim. Serce unosi się aż tak bardzo , że nie może złapać tchu. No cóż, widzi ją. Szerokie dresy, koszulka. Uśmiecha się, a ta nadal czuję ten ogromny stres.. nagle tyle zimna, tyle mrozu. Podeszła, przytuliła. Jej nogi nagle jak z waty, stres odszedł kiedy poczuła jej zapach. Nagła wena na zabójczą, niekończącą się rozmowę. Wtedy już wiedziała, że wrzuci ją na podium swojego życia.
|
|
 |
|
Była taka śliczna, nie mogła na nią nie spoglądać. Już wiedziała że, to z nią musi być ta wspaniała, niepowtarzalna chwila. Szły równym krokiem, ku przeciwności losu. Godzina za godziną. Usiadły w końcu na ławce w parku, chowając za plecami swoje zauroczenie. Dotknęła jej dłoni, wystraszona schowała ją szybko do kieszeni. Dziwne, bo przecież tak bardzo tego chciała. Przeprosiła Monikę, przecież nie chciała jej urazić. Ponowna próba, tym razem dziwny podryg jej ciała. Trzymała jej rękę, wpatrując się zarazem w jej oczy. Tonęły bez poczucia czasu.... Szły za rękę parkiem, skręciły chwilę później w pustą uliczkę. Wszystko ogarneła ciemność, widziały tylko siebie. Czerwoona przytuliła ja mocno do siebie, jej dusza w końcu ukojona. Ona Czuje smak jej ust na swoich wargach. Brak myśli w obojga dusz. Tonęły tak razem jeszcze godzinami i wtedy obiecały sobie, że nigdy o sobie nie zapomną, bo tylko ta chwila ich ratuje"
|
|
 |
|
2. Obraz jest rozmazany, jakby było Cię coraz mniej. Jakby każda minuta odbierała mi kawałek Ciebie. Boję się. Tak, wiem, ze serce bije tak szybko ze strachu. Nie chcę Cię tracić, a nie mogę nic zrobić żeby zatrzymać Cię przy sobie. Zaraz nie będzie Cię już w ogóle. Zostanę tu bez Ciebie i nie wiem, czy sobie poradzę. Nie wiem, czy tęsknota nie będzie silniejsza. Chcę ten ostatni raz Cię dotknąć. Jednak nie mogę, Ciebie już nie ma. Zegar zatrzymał się, w miejscu kiedy stałaś się już całkowicie niewidoczna. Potem znowu wszystko zaczyna diametralnie wracać do normy. Wskazówki wskazują kilkanaście minut po trzeciej. Znowu siedzę przy oknie. Przyglądam się kroplom spływającym po szybie, deszcz ustaje. Kładę się z do łóżka. Czując Twój zapach na nim zasypiam z nadzieją, że mi się przyśnisz.
|
|
 |
|
1.Zapadł mrok, już kilka godzin temu. Zegar wskazuje za 5 minut trzecią. Patrzę przez okno, ciemność pochłania wszystko. Obejmuję każdy element miasta, robi to dokładnie, tak, że prawie staje się niewidoczne. Nic nie jest w stanie przedrzeć się przez tą czerń, no może tylko jasne światło ulicznych lamp, rozmieszczonych dość symetrycznie. Reszty nie widać. Słychać deszcz uderzający o parapet. Jest tak głośny, jakby próbował zagłuszyć moje myśli. Wpatrując się w tą otchłań zauważam ciemną postać, a może to tylko moja wyobraźnia kreuje kogoś na ulicy. Może chcę zobaczyć tam Ciebie. Po chwili znowu pustka. Nikogo nie ma. Nadzieja na to, że to Ty mogłabyś tam stać szybko uciekła wraz z upływającym czasem. Wskazówki zaczynają się jakby cofać. Chyba do momentu kiedy miałam Cię przy sobie. Teraz znowu jesteś ze mną. Leżymy na łóżku, całując się delikatnie. Mówisz coś chyba do mnie, a może mi się wydaję. Może dookoła panuje cisza i słychać tylko bicie serca. Widzę Cię, ale jakoś niedokładnie.
|
|
 |
|
Nie obiecuj, że będziesz zawsze, bo obietnice bez pokrycia nie są nic warte. Nie oczekuje tego od Ciebie. Chcę tylko Twojej obecności. Potrzebuje tej świadomości, że należę do Ciebie i nikt nie jest w stanie tego zmienić. Wierzę w Nas, w to co nas łączy i nie zostawię tego. A kiedy będziemy miały siebie na wyłączność będę dbać o to, by na Twojej twarzy każdego dnia był szczery uśmiech. Będę dbać o Twoje szczęście, za wszelką cenę. Oddam Ci wszystko co jest we mnie najlepsze. Wady zostawię. Boję się, że mogą wywołać smutek, nie chcę widzieć Twoich łez.
|
|
|
|