 |
|
Wciąż szedł po swoje. Nie słyszał, że się śmieją.
Miał problem z ludźmi z miasta, z utraconą nadzieją.
Nie miał odwagi marzyć. Wybrał wysoki blok.
Zwątpienie nie opuszczało go niemal na krok.
Miał tego dość. W niebo skierował oczy.
Ona tam była i kazała mu skoczyć.
Zrobił ten krok. Już dawno chciał się zabić.
Tego nie da się naprawić...
|
|
 |
|
Już po czasie płynął z nurtem bardzo zgubnej rzeki.
|
|
 |
|
dobra spadam, idę poleżeć chwilkę KALI
|
|
 |
|
Nie muszę używać siły. Słowami ranię jak nikt. /blaskwokuuu
|
|
 |
|
est mi cholernie wstyd, że jestem takim pojebanym człowiekiem. Miałem Ciebie obok, a jak Ciebie to znaczy, że szczęście, a zdradzając Cię zapomniałem o tym. Nie może tak być, nie możesz żyć z takim dupkiem, który nie docenia życia. Kocham Cię, jeszcze, wciąż i zawsze. Ale muszę odejść, pogódź się z tym faktem. '' Wyprostowała się, wytarła łzy, poprawiła włosy i poszła tam gdzie On nie mógł być. Gdy widząc jak odchodź, samo zbierało mu się do łez. Gdyby to co czuł zabijało, nie żył by już dawno. '' Chce tylko Twojego szczęścia skarbie, zrozum.. '', i odwracając się plecami do jej postury która zanikała w ciemność, poszedł w swoją stronę.. [ Cz 2. ]
|
|
 |
|
Szła, była bardzo zła ale widząc smutek w Jego oczach, zatrzymała się kilka kroków za Nim. Przez chwilę szedł i nie zwrócił uwagi na to, że przystanęła ponieważ strasznie był zmęczony myślami. Po chwili jednak stanął przed Nią, czekając co zrobi. Oplątała Swoimi drobnymi rękoma Jego szyję, i zbliżyła Swoje ciało, tak by stykało się z Jego. Odpowiedział tym samym, też mocno ją objął. Czuł, jak Jego serce momentalnie doznało przyśpieszenia, drgał, strasznie się bał. Mocniej ją przycisnął do siebie '' Tylko nie płacz, nie lubię Twoich łez. Ale musi nadejść kres tej miłości, koniec ze wszystkim, przepraszam Cię. '' Zamknęła oczy, i przypomniała sobie o tym jak się poznali, o obietnicach i wspólnych marzeniach. Rozpłakała się, mimo prośby. '' Nie, co Ty mówisz. ? Miałeś nie pozwolić mi odejść, a sam karzesz mi to robić. Powiedz, że to żart.. ''. Wytarł jej łzy, i powiedział, żeby spojrzała mu w oczy, ale odwróciła się ''No widzisz, nie potrafisz, bo to co zrobiłem jest nie wybaczalne [cz 1]
|
|
 |
|
Gdzieś jestem, sam, wokół tylko cisza. Czuję jedynie jak krople deszczu obijają się o moją twarz. Telefon mam w kieszeni, słyszę jak dzwoni, ale nie, nie odbieram.. Martwisz się mała ? To znajdź mnie, przyjdź i zabierz mnie stąd, otul ciepłem swoich ust, uspokój zapachem, i powiedz, że wszystko będzie dobrze tak jak planowaliśmy. Nie rozumiem wielu spraw, na przykład tego dlaczego wszystko się zmienia, i zarazem znika.
|
|
 |
|
Może najlepiej nic nie mów, tylko weź kluczyk i zamknij to co kiedykolwiek uważałeś za swoje, co kochałeś i co było dla Ciebie wszystkim, odejdź.
|
|
 |
|
widzisz jak życie boli ? jak wszystko po kolei się pierdoli..
|
|
 |
|
Nie jestem pesymistką, jestem realistką, bo tego nauczyło mnie życie. Rzadko lądowałam w życiu na poduszki, zawsze na gołą ziemię i tłukłam się boleśnie. Niektóre rany bolą do dziś, choć wcale o nich nie myślę
|
|
 |
|
Tymczasem, uśmiechamy się do siebie bardzo sympatycznie, dusząc na wylocie czułe spierdalaj.
|
|
|
|