głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika kld4

'Życie toczy się dalej  jak gdyby nigdy nic. znowu wyszły gazety i znowu są korki w tych samych miejscach na tych samych autostradach. Gdy Natalia odeszła  następnego dnia nie mógł pogodzić się z tym  że życie toczyło się dalej. Jak gdyby nigdy nic. Wtedy też świat się nie zatrzymał. Nawet na najkrótszą chwilę.... '

paaaula19 dodano: 21 listopada 2011

'Życie toczy się dalej, jak gdyby nigdy nic. znowu wyszły gazety i znowu są korki w tych samych miejscach na tych samych autostradach. Gdy Natalia odeszła, następnego dnia nie mógł pogodzić się z tym, że życie toczyło się dalej. Jak gdyby nigdy nic. Wtedy też świat się nie zatrzymał. Nawet na najkrótszą chwilę.... '

' Perfumy fascynowały go od dawna. Są jak wiadomość  którą chce się przekazać.Nie potrzeba do tego języka. Można być głuchoniemym  można być z innej cywilizacji  a i tak zrozumie się tę wiadomość.W perfumach jest jakiś irracjonalny  tajemniczy element. Chanel No 5  L'Air du Temps czy Poeme  są jak wiersz  który nosi się na sobie. Niektóre są niepoprawnie sexy. '  J.L. Wiśniewski

paaaula19 dodano: 21 listopada 2011

' Perfumy fascynowały go od dawna. Są jak wiadomość, którą chce się przekazać.Nie potrzeba do tego języka. Można być głuchoniemym, można być z innej cywilizacji, a i tak zrozumie się tę wiadomość.W perfumach jest jakiś irracjonalny, tajemniczy element. Chanel No 5, L'Air du Temps czy Poeme, są jak wiersz, który nosi się na sobie. Niektóre są niepoprawnie sexy. ' /J.L. Wiśniewski/

kiedyś zmierzałam do szczęścia  dziś już sama nie wiem gdzie biegnę  bo niebo jest już chyba zbyt odległe.

immortaldoll dodano: 19 listopada 2011

kiedyś zmierzałam do szczęścia, dziś już sama nie wiem gdzie biegnę, bo niebo jest już chyba zbyt odległe.

wiesz  lubię wieczory  lubię się schować  na jakiś czas i jakoś tak  nienaturalnie  trochę przesadnie   pobyć sam.

immortaldoll dodano: 19 listopada 2011

wiesz, lubię wieczory, lubię się schować, na jakiś czas i jakoś tak, nienaturalnie, trochę przesadnie - pobyć sam.

why don't we talk about it? I'm only here   don't shout it  give time   we'll forget.

immortaldoll dodano: 18 listopada 2011

why don't we talk about it? I'm only here , don't shout it, give time - we'll forget.

why don't we break up? there's nothing left to say  I've got my eyes shut  praying they won't stray.

immortaldoll dodano: 18 listopada 2011

why don't we break up? there's nothing left to say, I've got my eyes shut, praying they won't stray.

bo jesteś dla mnie ważniejszy  niż ja sama.   eeiiuzalezniasz

destinyy dodano: 18 listopada 2011

bo jesteś dla mnie ważniejszy, niż ja sama. / eeiiuzalezniasz

nienawidzę  kiedy mierzysz mnie wzrokiem delikatnie przygryzając wargę. kiedy moje usta krzyczą o dotyk Twoich. a ja mam obowiązek przytrzymywać je zębami bo niestety nie mam w pobliżu sznurówek  a tych od trampek niezwykle mi szkoda.

abstracion dodano: 18 listopada 2011

nienawidzę, kiedy mierzysz mnie wzrokiem delikatnie przygryzając wargę. kiedy moje usta krzyczą o dotyk Twoich. a ja mam obowiązek przytrzymywać je zębami bo niestety nie mam w pobliżu sznurówek, a tych od trampek niezwykle mi szkoda.

http:  www.formspring.me abstrakcyjnie

abstracion dodano: 17 listopada 2011

cała zakrwawiona  podbiegła do niego.   nie  nie  nie.   zaczęła krzyczeć  szczypiąc się na wszystkie możliwe sposoby.   jesteś i będziesz. tak  tak  tak.   wypowiadała pomiędzy próbami na złapanie oddechu. ręce. pokaleczone od szkła ręce. rozbijanie filiżanek z których wspólnie pijali czekoladę wymieniając się najsłodszymi pocałunkami świata. jego puste  tępe spojrzenie  utwierdzające ją w fakcie  że o dziś musi radzić sobie sama. jak dziecko oddanie do domu dziecka. jak szczeniak  oddany do schroniska.   bądź. nie rób mi tego.   błagała osuwając się z niemocy na nogach.   byłem. przepraszam  że byłem.   wypowiedział  napięcie odwracając się w drugą stronę. wiedząc  że gorszą krzywdę zrobił jej swoją obecnością niż tym  gdyby nigdy się nie pojawił. pozostawiona sama sobie z zakrwawioną koszulka  zaczęła strzepywać opiłki porcelany  które ówcześnie starała się wgniesć w swoją klatkę piersiową z nadzieją  że uda jej się dotrzeć do serca  uciszając jego krzyk. nieskutecznie.

abstracion dodano: 17 listopada 2011

cała zakrwawiona, podbiegła do niego. - nie, nie, nie. - zaczęła krzyczeć, szczypiąc się na wszystkie możliwe sposoby. - jesteś i będziesz. tak, tak, tak. - wypowiadała pomiędzy próbami na złapanie oddechu. ręce. pokaleczone od szkła ręce. rozbijanie filiżanek z których wspólnie pijali czekoladę wymieniając się najsłodszymi pocałunkami świata. jego puste, tępe spojrzenie, utwierdzające ją w fakcie, że o dziś musi radzić sobie sama. jak dziecko oddanie do domu dziecka. jak szczeniak, oddany do schroniska. - bądź. nie rób mi tego. - błagała osuwając się z niemocy na nogach. - byłem. przepraszam, że byłem. - wypowiedział, napięcie odwracając się w drugą stronę. wiedząc, że gorszą krzywdę zrobił jej swoją obecnością niż tym, gdyby nigdy się nie pojawił. pozostawiona sama sobie z zakrwawioną koszulka, zaczęła strzepywać opiłki porcelany, które ówcześnie starała się wgniesć w swoją klatkę piersiową z nadzieją, że uda jej się dotrzeć do serca, uciszając jego krzyk. nieskutecznie.

nie ma nic gorszego od zwyklego przyzwyczajenia. od zwykłego wyciągania z szafki dwóch kubków zamiast jednego i wybuchanie płaczem  na samo dno herbaty. nie ma nic bardziej toksycznego niż nadzieja  że coś trwa wiecznie. że uczucia nie przemijają  a ludzie nie odchodzą. widywanie kogoś jedynie po zamknięciu swoich oczu jest najgorszą  najbardziej prymitywną formą cierpienia. zapomnienie zapachu  dreszczy na plecach poprzedzonych dotykiem. z czasem spojrzenia  które kiedyś było wszystkim. a to wszystko odeszło  pozostawiając nas z pustymi rękami i sercem  jak okradziony ze swojego minimalnego dobytku  bezdomny. bez niczego.

abstracion dodano: 17 listopada 2011

nie ma nic gorszego od zwyklego przyzwyczajenia. od zwykłego wyciągania z szafki dwóch kubków zamiast jednego i wybuchanie płaczem, na samo dno herbaty. nie ma nic bardziej toksycznego niż nadzieja, że coś trwa wiecznie. że uczucia nie przemijają, a ludzie nie odchodzą. widywanie kogoś jedynie po zamknięciu swoich oczu jest najgorszą, najbardziej prymitywną formą cierpienia. zapomnienie zapachu, dreszczy na plecach poprzedzonych dotykiem. z czasem spojrzenia, które kiedyś było wszystkim. a to wszystko odeszło, pozostawiając nas z pustymi rękami i sercem, jak okradziony ze swojego minimalnego dobytku, bezdomny. bez niczego.

tracę kontrolę.

neellyy dodano: 16 listopada 2011

tracę kontrolę.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć