 |
|
Życie w kłamstwie nie jest dobre dla nikogo... Oszczędź sobie tego... Oszczędź tego nam.. / i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
I nagle zabrakło jej tchu... Wciągnęła głęboko zimne powietrze. Oddychała głęboko, wolno, mimo to jej serce zaczęło przyspieszać. Zakręciło jej się w głowie, usiadła więc po prostu na krawężniku, nie zwracając uwagi na leżący śnieg i serdecznie się rozpłakała. / i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
Nikt tak naprawdę nie wiedział co się z nią działo... dlaczego wciąż od kilku dni chodziła roztrzęsiona... Nikt nie wiedział, skąd ta rozpacz. -Umarł mi ktoś bliski- mówiła przez zaciśnięte zęby. -Proszę, zostawcie mnie, umarł ktoś bliski...-powtarzała w kółko, gdy ktoś tylko próbował zapytać jak się czuje... Nie miała siły tłumaczyć, że to On zwyczajnie ją zostawił.
/ i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
Opuściła głowę. Złapała się ostatniej deski ratunku, bo może On nalezy do osób, które tłumią uczucia czy boją się je okazywać, może dzieje się coś, co powinna zrozumieć... Chciałą go zrozumieć, chciała być szczęśliwa, a tym czasem napotkała mur nie do przebicia./ i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
-Przecież to uda wam się jeszcze naprawić... -Naprawić to można... kran. Wierzyła, że dużo innych rzeczy też można naprawić, tych, co się dzieją miedzy ludźmi również. Problem w tym, że ona niczego nie chciała naprawiać, bo nic się nie popsuło, po prostu spadły jej z oczu zasłonyy, zobaczyła i siebie, i jego takimi, jakimi byli naprawdę, tu nic nie było do naprawiania, nie czuła się zepsuta, raczej odwrotnie, właśnie czuła się naprawiona../ i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
-Dlaczego wy... ty... on...? -Po prostu on... on nie potrafił pokochać... to wszystko.../ i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
Wytarłam nos i zmięłam chusteczkę. Nie wiedziałam, co teraz zrobić. Jak sobie z tym poradzić. / i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
Niespodziewanie telefon zabrzmiał mi w kieszeni kurtki.Myśląc,że to tato niechętnie sięgnęłam ujrzywszy Jego imię.Zaskoczona nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam do ucha.Nie rozumiałam po co dzwoni.Już nie czekałam,już nie myślałam godząc sie z myślą,że wrócił do swojej byłej.Że to co się wydarzyło było chwilową przygodą.Pytał co słychać chcac,abym przyjechała do niego i naszych znajomych.Po chwili oznajmił,że nie będzie go na sobotniej imprezie.Nie powiedział wprost,ale dał do zrozumienia,że będzie z Nią..Był cyniczny i bezczelny,ale to właśnie mi się w nim podoba.To właśnie mnie w nim urzekło.Niegrzeczny chłopczyk,który kocha swoją dziewczynę,a mimo to w bezczelny sposób uwodzi drugą..Ale ja nie chcę być drugą,nnie chcę być pocieszycielką.Mimo,że go pragnę,mimo,że moje ciało lgnie do niego,a wargi szukają Jego we śnie-nie kocham go,nie zakochałam się w nim.To tylko pożądanie,którego nie umiem powstrzymać.Pragnę go tak po prostu.Bez zobowiązań..Zupełnie jak nie ja.. || pozorna
|
|
 |
|
-Gdzie idziesz? -Jak się da do przodu.. tylko już bez ciebie... / i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
-To musiało zaboleć... -A wiesz co najbardziej boli? To poczucie klęski... Bo ja.. ja myślałam, że on... -Wiem... -Że on i ja... -No właśnie... / i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
mieliśmy być ja i ty.. od początku... pamiętasz... ? / i-co-ty-dajesz
|
|
 |
|
i po pewnych słowach przestaje się już czekać... wierząc w to że jeszcze się ułoży.. / i-co-ty-dajesz
|
|
|
|