 |
|
Jeżeli masz zamiar być szczęśliwa, to nigdy, pod żadnym pozorem nie wspominaj. To ma większą siłę, niż jakakolwiek bomba. Niszczy nas od środka. Doszczętnie.
|
|
 |
|
Może będziesz potrzebował impulsu żeby zrozumieć. nasza młodość to czas w którym popełniamy błędy po to, by się na nich uczyć. Dowiadujesz się, że słowa potrafią zadawać większe i bardziej bolesne rany od ostrza. Są zdania, których nie da się zapomnieć i są wspólnie spędzone chwile, ulotne. Są wspomnienia, sytuacje i zdarzenia które wciąż bolą. Przeszłość zawsze będzie miała wpływ na to co tu i teraz, na to co kiedyś. Może będziesz potrzebował wyjazdu, żeby nauczyć się samodzielności, zaradności i odkryć w sobie odwagę o której nie wiedziałeś. Może któraś z kłótni pomoże Ci się zmienić, mam nadzieję. Może jeśli się zmienisz, unikniesz tego czego najbardziej się boisz.
|
|
 |
|
Masz magiczny wpływ na mnie i w związku z tym wpływaj na mnie najlepiej, jak umiesz.
|
|
 |
|
Chcę płakać żeby mi to przeszło, żeby mi ulżyło. Tylko łez coraz mniej. Praktycznie nic już we mnie nie ma do wypłakania a nadal boli, nadal uwiera. To chyba najgorsze co może być. Jak skurcze żołądka gdy zwróciło się już całą jego zawartość.
|
|
 |
|
Mogę tu być i stwarzać pozory walki. Bo tak naprawdę nigdy nie będę miała tyle siły, by znów iść do przodu. Nie myślę o krokach, które powinnam podejmować, bo to zbyt wiele. Na początek chciałabym się podnieść. Stanąć na nogi z akceptacją przeszłości. Rozumieć błędy i znać ich wartość, a mimo to chcieć iść dalej, przed siebie. Chciałabym znów być tą dziewczyną, co kiedyś. Z uśmiechem na ustach i miłością w oczach. Chciałabym być lepsza i może trochę inna. Po prostu chciałabym być sobą, a nie kimś, kogo każdego dnia rano staram się tworzyć na nowo.
|
|
 |
|
Odnoszę dziwne wrażenie, że cały świat toczy się obok mnie, a ja stoję z boku, sceptycznie przyglądając się wszystkiemu.
|
|
 |
|
Ta druga osoba obdziera Cię kawałek po kawałku, a potem obdzierasz sam siebie żeby się dopasować. Lecz, któregoś dnia okazuje się, że nawet nie wiesz kim jesteś.
|
|
 |
|
[1]Nie jestem idealna. Nikt nie jest. Wyglądam jak wyglądam. Bóg mnie taką stworzył. Nie jestem ładna ale też nie brzydka, dbam o siebie jak mogę, ale niektórych rzeczy nie da się zmienić, chodź nie mówię że nie można. Nie boję się już krytyki innych, nie interesuje mnie zdanie innych o mnie. Nie muszą mnie wszyscy akceptować. Mam przyjaciół którzy kochają mnie taka jak jestem, nie taką jaką chcą abym była. Kochają mnie bo jestem sobą. Czasami przyglądając się tak w lusterku mam ochotę zrobić krok w przód aby być ładniejsza, bo mogę, ale nie chcę. Moje życie zawsze opierało się na kłamstwach, wstydzie.
|
|
 |
|
[2]Ale tu nie ma co się bać, nie ma co ukrywać, prawda i tak wyjdzie na jaw. Lecz nieliczy sobie z tym radzą. Gdz widzę w lustrze swoje odbicie, widzę słabą kobietę, z wieloma problemami. Ale to tylko odbicie, w rzeczywistości jestem silna, bynajmniej na tyle silna aby sobie poradzić. Wiadomo są chwile słabości. Ale pewne słowa wypowiedziane przez bliską mi osobę dały mi dużo do myślenia 'jesteś idealna i nie pozwól by ktoś Cię zmienił, pamiętaj' powtarzał, szkoda że już Go nie ma...
|
|
 |
|
[1]Pamiętam ten dzień gdy weszłam do gabinetu lekarskiego aby dowiedzieć się co mu dolega. Usiadłam na wskazane miejsce lekarza, zajrzał do kartoteki a jego usta momentalnie opadły w dół, po chwili się uśmiechnął, ale to nie był taki serdeczny raczej taki uśmiech pocieszenia i współczucia ' da się go uratować' z moich ust wydobyły się ciche słowa, serce waliło mi jak nigdy, spojrzał się na mnie i pokręcił lekko głową 'przykro mi' powiedział po chwili. Podziękowałam mu i wyszłam, usłyszałam krzyk mojej duszy i dźwięk jakby pękającego szkła, lecz to serce. Przetarłam oczy i skierowałam się do jego sali, leżał tak słodko wpatrując się w sufit, rozmawiając z kumplem o jego planach życiowych ' zostaniesz świadkiem?' w jego głosie było słychać radość, której już nigdy nie usłyszę. Gdy zakończył rozmowę przez telefon spojrzał się w moją stronę, uśmiechnął się jakby zobaczył jakiegoś anioła, był taki szczęśliwy. Posmutniał.
|
|
 |
|
[2] Nawet nie wiem kiedy łzy poleciały mi z oczu i kiedy stałam w jego objęciach. Czułam wtedy że moje życie legło w gruzach. ' poradzimy sobie kochanie' te słowa dały mi do myślenia że to ja powinnam jego pocieszać ' tak bardzo Cię Kocham' szepnęłam. Odnalazłam jego wzrok, widziałam w nich strach, ale także walkę. Wiedziałam że się nie podda, wiedziałam że będzie walczyć. Walczyć dla nas.
|
|
|
|