 |
Dzwoni znowu i znowu i znowu. Po jakimś dziesiątym jego telefonie, odebrałam i już opanowana wydukałam: - Nie dzwoń do mnie więcej. -Nie będę. Tylko wyjdź na balkon -Dobra, wyjdę na ten pieprzony balkon jak Ci na tym tak zależy, ale potem znikasz z mojego życia. -Jak sobie życzysz.. Pip. Połączenie rozłączono.. Nie myśląc długo wychodzę na balkon. No co mnie tam mogło czekać? Zabójca? Nie no, zabawne. To nie film, przypominam. Ani nie romansidło, ani nie horror. Otwieram drzwi balkonowe i wychodzę. Jest zimno, w końcu to noc. Księżyc przyjął okrągły kształt. Rozglądam się i spoglądam także w dół. I jeszcze raz w dół, obchodzę balkon dookoła. No i co? Wracam, żeby zadzwonić i powiedzieć, że czas, aby zniknął. [część 3.]
|
|
 |
Otulam się kołdrą pod samą szyję, zamykam oczy i znowu płaczę na myśl o Tobie. To mój rytuał. Nagle dzwoni telefon. Chwilę waham się czy wstać, czy zostać w łóżku. To na pewno moi wspaniałomyślni, nietrzeźwi koledzy, którym się nudzi. Ucichł. Przykładam ponownie głowę do poduszki. No cholera jasna! Znowu dzwoni. Podchodzę, chwytam telefon i z zaskoczenia siadam na łóżku. Na wyświetlaczu Twoje imię. Odbieram i słyszę -Wyjdź na dwór. - Kurwa co Ty gadasz? Jaki dwór?! Nie ma Cię od miesiąca! Gdzie Ty jesteś do cholery? Bez śladu zniknąłeś, nie dawałeś znaku życia! Umierałam ze strachu, co Ty odwalasz?! -Wyjdź na balkon. -Odwala Ci. Jesteś pijany? -Wyjdź na balkon. - Pieprz się... Rozłączyłam się. Co za cham. Jak mógł mi wejść do głowy ktoś tak bezczelny? Upił się i mu się o mnie przypomniało. Wzruszające. [część 2.]
|
|
 |
Jak co wieczór, około dwudziestej drugiej wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę i zanurzyłam się pod ciepłą kołdrą. Nie miałam zamiaru jeszcze spać, w ogóle rzadko kiedy spałam. Nie było go od dłuższego czasu, nie miałam pojęcia co zrobiłam nie tak i czemu nagle zniknął. Nie widziałam go w obrębie miasta, nie chodził do tamtych sklepów, w których kupowaliśmy fantę, nie odwiedzał naszego parku ani nie zostawiał samochodu na tych samych parkingach. Zniknął, przepadł. Nie uprzedził, cały on. Czego mogłam się spodziewać? Miłości z filmu, z szczęśliwym zakończeniem, piękną suknią i podkładem muzycznym równie kiczowatym co sceneria- białe róże, dywan pod drewnianym baldachimem, bezwarunkowo doskonały wieczór; filmu który można odtwarzać non stop? [część 1.]
|
|
 |
KIEDY PATRZE TAK NA CIEBIE JESTEŚ FAJNA, AJJ DLA MNIE MASZ STAJLA ./ trzeci wymiar-dla mnie masz stajla
|
|
 |
Łzy to małe krople, które składają się w 100 % z wody. Łzy wypływają z oka. Są bezbarwne...Banał! Łzy składają się w 100% z uczuć. Łzy wypływają prosto z serca. Zostawiają niezmywalne smugi w psychice.
|
|
 |
Patrzę sobie na tą smutną dziewczynę, którą ogień w oczach dawno zgasł, widzę jak bardzo życie dało jej popalić i z całego serca jej współczuję tego bólu jaki przeszła, spostrzegam smugi po rozmazanym tuszu gdzieś w okolicy kości policzkowej i te usta, złożone ni w smutny grymas, ni w uśmiech- jakby obojętne. Spuszczam wzrok z lustra i idę dalej.
|
|
 |
Kiedy było jej smutno albo czuła się niechciana i niekochana- piła. Właściwie to od kiedy odszedłeś była cały czas pijana.
|
|
|
|