 |
|
im rzadko kiedy ufam,upadł wizerunek dawno, od prawdy chcieli uciec ,uciekając w kłamstwo
|
|
 |
|
ulice nieme są, znów widzę Ciebie -to wspomnienie wraca nie wiem skąd...
|
|
 |
|
wieża, wieża, a w tej wieży dwóch rycerzy, którzy wierzą, że w tej wieży złotowłosa w łóżku leży. złotowłosa nie leżała, dawno temu już stąd zwiała, bo rycerze to frajerzy, nikt w te bajki już nie wieży. każdy facet kawał drania, im nie chodzi o starania, im to w głowie tylko jedno - wykorzystać damę biedną. no a morał z tego taki - rycerzyki to buraki, mieczyk wsadźcie sobie w dupę - nie jesteśmy takie głupie.
|
|
 |
|
zabiłem wszystko, co czułem, z tego wszystkiego i tak chuj zrozumiesz
|
|
 |
|
słyszałeś? szczęścia rozbieg jest długi, walimy głową w mur za pół stówy, nic nie zwalnia Cię od życia, którego nie chcesz, jeśli pękniesz, przysięgam, znajdę Cię nawet w piekle
|
|
 |
|
ej brat, salutuj! w połowie drogi zawsze coś nas wypierdala z butów
|
|
 |
|
ludzie, gdy kochają - śnią bezpiecznie, nie muszę w życiu żyć jak we śnie
|
|
 |
|
kto przeciw nas, kto jest z nami i tak na końcu okazuje się, że zostaliśmy tu sami
|
|
 |
|
ten obłęd to na linie taniec, chcieliśmy być za blisko, miłość założyła nam kaganiec
|
|
 |
|
wierzę w miłość, zawsze wierzyłem w miłość, kiedyś ze strachu, teraz, by nie zapomnieć co było
|
|
|
|