 |
|
Znowu zastanawiam się nad tym co się z Nami stało, czemu tak to wszystko się skończyło. Już jest dobrze płacze tylko czasami, uśmiecham się i żartuje z klientami, ale kiedy widzę jak jedziesz, patrząc się w moją stronę - coś we mnie pęka. Siadam na schodku, wyciągam fajki i pale, łzy kapią na płytki, ale nie przeszkadza mi to. Chciałam żebyśmy byli zawsze razem, też tego do chuja chciałeś. Oboje się kochamy, ale kurwa jego pierdolona mać, nie jesteśmy razem. To wszystko jest pojebane, nie chcesz powiedzieć prawdy bo się boisz, ale tak naprawdę sam się gubisz. Mam nadzieje, że kiedyś dowiem się prawdy, że kiedyś zrozumiem to wszystko. Mam nadzieje, że kiedyś będę szczęśliwa tak samo jak z Tobą. A kiedy moje dziecko spyta kiedyś o miłość mojego życia, wyciągnę Twoje zdjęcie i opowiem naszą historie, chciałabym żebyś wtedy siedział obok, trzymając mnie za rękę. Boże, znowu upadam, płaczę i nie mam siły wstać. Tęsknie jak jasna cholera. Nigdy tak nie tęskniłam. Kocham Cię- dalej/ASs
|
|
 |
|
A jednak mimo wszystko nadal Cię idioto kocham, nadal kurwa mać.../ASs
|
|
 |
|
Kilka h wcześniej piszę do mnie Twoja siostra, później śnisz mi się całą noc. I o chuj tu chodzi?;oo/ASs
|
|
 |
|
Gdzieś Ty kurwa była całą noc. Wbił we mnie swoje zimne spojrzenie. - U znajomych. Odpowiedziałam przewracając się na drugą stronę łóżka. - Szkoda, że my się już nie znamy. Wyszedł.
|
|
 |
|
Wróciłeś. Śniłeś mi się całą pierdoloną noc, i było jak kiedyś i niby po co?/ASs
|
|
 |
|
Któregoś dnia zastanowimy się czy mamy jakąś przyszłość, jakąkolwiek szansę aby istnieć. I wiesz co, coraz częściej mam wrażenie że wniosek będzie smutny...
|
|
 |
|
kolejny dzień wracam chwiejnym krokiem nad ranem. Siadam na podłodze, oparta o ścianę patrzę na Ciebie - godziny się wydłużają. Nie chcę już o Ciebie walczyć. Nie chcę Cię w moim życiu. Dlaczego więc nie mogę odejść. Perspektywa samotności paraliżuje...
|
|
 |
|
W dymie, ciężko unoszącym się z lufki blakły wspomnienia...
|
|
 |
|
Po 11 godzinach w pracy padam na pysk, ale nie zamieniłabym jej na żadną inną już. Jeszcze tylko jutro i o 18 zaczynamy weekend. ;) Nie wierzyłeś we mnie, mówiłeś, że znowu moim światem będzie komputer i telefon, a tu niespodzianka. Dałam radę i jestem z siebie dumna, a Ty>? Ty skończysz na dnie, za dobrze Cię znam. Kochasz mnie, ale nie potrafisz być ze mną, bo powiedziałam Ci co jest dobre, a co złe. Wyznaczyłam granice jeżeli chodzi o alkohol, dałam wybór, jednak wybrałes picie. No cóż, życie, no nie? Mogę tylko życzyć powodzenia w dalszym staczaniu się. To nic, że dalej Cię kocham. To nic. Poradzę sobie bez Ciebie./ASs
|
|
 |
|
Rzucona na głęboką wodę - "to ja Cię zostawię samą, bo muszę pilnie wyjechać". Telefon do szefa i tylko słyszałam "da radę". Stres jak nie wiem co, ale cholera udało się :) Dałam radę i jestem z siebie cholernie dumna./ASs
|
|
 |
|
Wszystkie stworzenia świata, od początku jego istnienia się po prostu rozmnażały. Dążyły do przedłużenia gatunku, do dalszego istnienia. Tylko ludzie zrobili z tego wielkie zamieszanie, otoczyli w niesamowitą ilość kłopotów i bardzo skomplikowali. Zaczęli pisać o tym piosenki, wiersze, książki. Zaczęli cierpieć, płakać, a nawet zabijać siebie lub innych. Ludzie postanowili w podstawowym warunku życia szukać sensu istnienia i spokoju. Dobieranie się w pary zaczęli traktować jako taniec dusz, nie jako warunek rozmnażania. Podporządkowali temu życie i nazwali miłością. Na poziomie rozmnażania jesteśmy nie wyżej niż inne ssaki, a mimo to tylko my nadajemy temu takie znaczenie. Cieszymy się, cierpimy, uzależniamy od drugiej osoby, nadajemy sobie mnóstwo uniedogodnień, podporządkowujemy swoje życie drugiej osobie w imię czegoś co miało zapewnić trwanie gatunku. Często z tego wszystkiego nawet zapominamy owy gatunek przedłużyć. Oto właśnie cała natura ludzi
|
|
|
|