 |
|
W końcu tego właśnie szukamy w książkach: wielkich uczuć, które nigdy nie stały się naszym udziałem, i wielkiego bólu, którego łatwo się pozbyć, zamykając książkę.
Serce jest słabe i zmienne, łaknie tylko miłości i nie ma nic gorszego, niż uczynić je swoim mistrzem. Mistrzem musi być rozum, który śmieje się z lekkomyślności serca, drwi z miłości jako wybryku natury nietrwałego jak kwiat.
|
|
 |
|
Księżyc wysoko na niebie, blady, odległy. Księżyc dla wszystkich identyczny. Księżyc dla bogatych, biednych, smutnych. Księżyc dla szczęśliwych. Księżycu, księżycu ty... Nie wierz pocałunkowi o północy... Jeśli jest księżyc, to nie wierz... Jak w tej starej piosence.
|
|
 |
|
Hałas przesuwanego krzesła, jakby ktoś je potrącił. I zaraz cisza. Cisza absolutna. Kompletna. Cisza pocałunków. Która mówi i opowiada o marzeniach i baśniach, o ukrytych skarbach. Najpiękniejszych.
|
|
 |
|
Noc półotwartych okien u złaknionych pierwszych oznak wiosny. Noc w bezpiecznej pościeli, pośród wspomnień, które pozostawiają po sobie wspomnienie i lekki niesmak w ustach. Przeszłość, niekiedy, sprawia, że poduszki robią się niewygodne. Czymże jest miłość? Czy istnieje na nią jakaś reguła, recepta, jakiś sposób? Czy też wszystko jest przypadkowe, i jedyne, co ci pozostaje to liczyć, że dopisze ci szczęście.
|
|
 |
|
boję się o Ciebie i Ciebie i resztę
|
|
 |
|
w życiu trzeba non stop coś poświęcać, namiętność umiera z głodu jako pierwsza
|
|
 |
|
uwielbiam jak łapie oddech podczas gry w nogę. uwielbiam jak podbiega do mnie zaraz po strzeleniu gola i bierze na ręce ciesząc się z kolejnego punktu. uwielbiam jak całuje mnie w czoło prosząc o dalsze trzymanie kciuków. całego Go uwielbiam.
|
|
 |
|
wskazówka powoli dochodziła do cyferki sześć. dłonie delikatnie drżały ściskając komórkę. na ekranie widniał już wybrany numer, Twój. miałam kilka minut za które kompletnie nie wiedziałam co się wydarzy. w końcu zrezygnowałam z zamierzonego czynu i rzuciłam się bezwładnie na łóżko przykrywając głowę poduszką. nawet w obliczu przypuszczeń końca świata nie potrafię powiedzieć Ci o swoich uczuciach, o tym jak bardzo pragnę, żebyś tu był.
|
|
 |
|
i znikniesz, czy Ci się to podoba, czy nie. wymarzę Cię ze swojego serca. potrzebuję tylko czasu.
|
|
 |
|
na pasztecie pisało, że termin kończy się w dwutysięcznym trzynastym. my zginiemy, pasztety zostaną. masz szanse, mała.
|
|
 |
|
nie pisze od czasu tamtych rozmów, tych o Nim, o mnie, o nas. nie jest tak jak zawsze, ale potrafi minąć mnie na ulicy rzucając przeciągłe 'siema', a podczas tego mierzyć mnie dokładnie posyłając najcudowniejszy z uśmiechów jakie ma w pakiecie. od czasu do czasu zaczepi mnie na szkolnym korytarzu wypytując o najświeższe fakty z mojego życia. to wystarcza. na razie.
|
|
|
|