 |
|
idealnie umiesz wykorzystać moją chwilę słabości, gdy nie jestem w stanie ci się oprzeć
|
|
 |
|
możesz nazywać mnie szaloną, ja nigdy się nie poddam!
|
|
 |
|
przyspieszonego tętna na twój widok nie zatrzyma mi nic.
|
|
 |
|
czy bezgraniczna miłość do ciebie to za mało?
|
|
 |
|
każda miłość jest przecież inna , szkoda że trafiliśmy na naszą , tak bardzo bardzo mi przykro kochanie , jesteś wszystkim i wszystko jest tobą ale to nas nie zmieni , nie sprawi że urodzi nam się dwójka dzieci , że wybudujemy dom a Ty zasadzisz drzewo , ohh przepraszam , drzewka rzeczywiście mi posadziłeś , drzewka cannabis no i widzisz w sumie to się przydały bo teraz jedyne co możemy zrobić to zapalić razem dżisa i popłakać nad tym że od początku byliśmy przegrani / nacpanaaa
|
|
 |
|
Nieważne jak wiele złego cię spotka ufaj, że nie dzieje się tak przypadkiem. Ufaj bo każdy człowiek pojawiający się w twoim życiu czegoś cię uczy. Gdy upadniesz podnieś się, otrzep i idź dalej. Kochaj, ciesz się, cierp, czujesz a to w życiu najważniejsze. Ufaj i żyj bo drugiej szansy nie dostaniesz...
|
|
 |
|
Lubiłam nasze wspólne wieczory. I nie było istatne to czy to był poniedziałek, piątek czy sobota. Lubiłam tą ciszę pośród tych czterech ściań w których się znajdowaliśmy. Lubiłam to gdy wybieraliśmy razem film, pijąc przy tym piwo, przegryzając czipsy i śmiejąc się z głupich historyjek. Brakuje mi tego wszystkiego bardziej niż mógłbyś sobie wyobraźić. Brakuje mi wszystkiego co powodowało, że czułam się szczęśliwa, czułam się kochana
|
|
 |
|
Mów do mnie , posłucham a później uśmiechnę się do naszych złudzeń że rozumiemy..
|
|
 |
|
Czasami jedna sytuacja powoduje lawinę zdarzeń,
które niczym kostki domina burzą naszą małą stabilizację...
i już żadna siła nie cofnie tej pierwszej wprawionej w ruch...
|
|
 |
|
Puk, puk. Proszę, wejdź. Położysz się obok? Pod moim kocykiem jest cieplutko. Może napijesz się malinowej herbaty? Łap czekoladę! Moja ulubiona, Milka Oreo. W domu czuję się tak bezpiecznie. Cieszę się, że przyjdziesz. Tak właściwie, już na Ciebie czekam. Jeszcze dwie godzinki, dwie króciutkie godzinki. No, może trzy. I wrócisz. I będziesz. Znowu wtulę się w Ciebie jak mała dziewczynka, a metrykalnie to Ty jesteś młodszy. Może zasnę, zmęczona dzisiejszym dniem, albo wręcz przeciwnie, będę pełna energii. Mimo tego, że widziałam Cię trzy godzinki temu, cholernie tęsknię. Prawie umieram, ale wytrzymam. Muszę, bo tak cholernie Ciebie kocham. Z całej siły. Każdym fragmentem ciała i zakamarkiem duszy. Wracaj Kochany, bo szaleję.
|
|
|
|