 |
|
Dzisiaj znów w środku nocy słyszałam huk.
Tak, znów spadłam z łóżka, próbując Cię złapać w śnie
|
|
 |
|
nie udawajmy, że nic się nie stało
nie udawajmy, bo ta miłość była
|
|
 |
|
sparaliżował mi serce i pozostawił bez tchu
|
|
 |
|
Ale myślenie o czymś,
co nie ma szans w przyszłości
zdaje się na pozór bez sensu...
|
|
 |
|
''Czasami to, w co wierzysz jest bardziej realne niż rzeczywistość.''
|
|
 |
|
''Odwraca się do mnie z uśmiechem. Jak on się ładnie uśmiecha: prosto w moje serce. ''
|
|
 |
|
jedyne czego się dziś naprawdę boję,
to że kiedyś stracę swój uśmiech,
bo to jedyne co mam i jedyne, co można mi odebrać.
|
|
 |
|
Czekała na niego każdego ciemnego wieczoru.
Lubiła jak wsuwał swoją ciepłą dłoń pod koc tylko po to,
żeby sprawdzić jak zimne są jej stopy.
Łapał ją za nadgarstki i dotykał swoimi karmelowymi
ustami, jakby chciał zmazać resztki tęsknoty za sobą..
|
|
 |
|
nienawidziłeś, gdy przeklinałam
gdy odszedłeś,
przekleństwo to moje co drugie słowo.
non stop.
|
|
 |
|
patrzeć jak Jego gorący oddech przecina zimowe powietrze, jak brudzi się czekoladowymi lodami, jak się śmieje, jak przeczesuje palcami moje włosy, jak porusza wargami, gdy mówi. obserwować Jego iskrzące tęczówki zmieniające odcienie, ruchy rąk, kiedy z pasją o czymś opowiada. fajnie Go mieć - ja wiem. tylko się boję. boję się, że któregoś dnia znów to wszystko stracę, pojawi się inna, a ja zniknę. odejdę na drugi plan z pustą świadomością, że wcześniej określał mnie mianem jedynej.
|
|
 |
|
najbardziej brakowało normalności uśmiechu. zwyczajnego uniesienia kącików ust ku górze, ot tak - nie, bo inni to robią, bo widocznie tak w tym momencie trzeba. szczęścia, którym roziskrzą się tęczówki, dwie żaróweczki zamigoczą w źrenicach, a serce, aż zrobi fikołka obijając się o żebro. bezwarunkowo, bez blokady utworzonej przez Jego odejście.
|
|
|
|