 |
|
Cieszyły ją małe bzdury, przyjemności małych chwil. Cieszyły ją uśmiechy, zachody słońca i księżyc na niebie...
|
|
 |
|
Bez wesołych oczu uśmiech jest nic niewarty.
|
|
 |
|
Pójdę do dentysty by wyrwał mi wszystkie zęby wtedy nikt nie będzie żądał żebym się uśmiechała.
|
|
 |
|
- widzisz ją?
- którą?
- tamtą.
- tą wysoką?
- tak.
- wygląda nieciekawie.
- jej dusza jest inna niż ci się wydaje.
- tak?
- tak. jest jak brylant, tylko trochę nieoszlifowany.
- a jej oczy?
- przepełnione smutkiem.
- a jakie one są?
- ciemnobrązowe, są jak labirynt, nie do przejścia.
- ale dlaczego?
- bo ludzie nauczyli ją, że lepiej się zamknąć w sobie i nie otwierać. za dużo razy dostała cios w serce.
- biedna.
- nie, ona tylko postanowiła stworzyć niewidzialny mur, żeby już nikt jej nie zranił.
- a jej serce?
- zamknięte na cztery spusty. w ogóle ciężko się przedostać przez ten mur, jeśli tylko stworzy się jakaś szparka, ona ją zamyka...
- czyli ta dziewczyna już nigdy nie otworzy się na ludzi?
- nigdy.
|
|
 |
|
kiedy nadszedł ten najboleśniejszy moment dla nas wszystkich, spojrzałam na niego, a w przeszklonych oczach ujrzałam tylko strach, jeszcze nigdy nie widziałam żeby był tak bardzo roztrzęsiony. jego usta drżały, twarz stała się blada a oczy stawały się coraz bardziej mokre. nie potrafiłam patrzeć na to jak cierpi, złapałam go za zimną dłoń w kieszeni i po cichu wyszeptałam 'Ona byłaby z Ciebie dumna, jak my wszyscy. Brat nie łam się, proszę..'. w tej samej chwili poczułam jak mocniej ścisnął moją dłoń w swojej, lekko przytulił do siebie a z jego ust, wydobyło się krótkie 'dziękuję, że jesteś młoda..'. | endoftime.
|
|
 |
|
nie widzę sensu w tym by istnieć, zero motywacji i chęci. chuj z tym życiem. | endoftime.
|
|
 |
|
chujowe uczucie być dla siebie nikim, z każdym dniem coraz bardziej marzyć o zniknięciu do miejsca, z którego nie ma szansy na powrót. | endoftime.
|
|
 |
|
- idziesz.?
- nie.
- a dlaczego.?
- bo on tam będzie.
- i co.?
- i nie chcę go widzieć. wiesz przecież, że mnie zranił. a ja nadal go kocham. - to pokaż mu, że cię nie zniszczył. że popełnił największy błąd swojego życia rozstając się z tobą. że potrafisz nadal cieszyć się z życia. pokaż mu, że się nie przejmujesz. zapytam więc jeszcze raz. idziesz.?
- ... poczekaj, wezmę błyszczyk
|
|
 |
|
Miłość?! Aaa! Tak, wiem co to jest... Rani serca, niszczy duszę i zmienia ludzi...
|
|
 |
|
-Czemu jesteś smutna.? - zapytał mnie kumpel - Ja.? skąd Ci to przyszło do głowy.? Nie jestem smutna - uśmiechnęłam się by pokazać mu, że się myli.. Jednocześnie obwiniałam się za to, że przez chwile zapomniałam o uśmiechu.. jak mogłam.. przecież nie chce nikomu zawracać głowy ... - Na pewno.? - Tak. Na pewno - Dalej wymuszałam uśmiech.. - To dobrze .. - odparł - bo wiesz u mnie znowu jest kiepsko i potrzebuje Cie żebyś pomogła mi rozwiązać ten problem ... - po chwili milczenia dodał jeszcze tylko - Nawet nie wiesz ile bym dał, żeby zamienić się z Toba życiem - wstał i odszedł a ja odparłam szeptem - Hmm... Tak mało o mnie wiesz..
|
|
 |
|
Idąc po dnie potykam się o kamienie szczęścia, szczęśliwie zakochanych ludzi...
|
|
|
|