 |
|
Tak bardzo nienawidzę czuć się tak jak teraz. Nienawidzę czuć tego beznadziejnego smutku, tej beznadziejności. Nienawidzę czuć się tak cholernie nie potrzebna. Pamiętasz jak mówiłeś, że sobie beze mnie nie poradzisz? Okazało się, że Ty radzisz sobie bez mojej osoby doskonale, ale za to ja nie bardzo. Nie umiem uświadomić sobie tego, że Ciebie już obok mnie nie będzie. Że nie będziesz mówił mi jaka to jestem potrzebna, opiekuńcza. Nie umiem poradzić sobie z tym, że przez ten krótki czas tak strasznie się do Ciebie przyzwyczaiła, nie raczej to Ty mi na to pozwoliłeś. Wiesz, tak bardzo Cię za to nienawidzę, nienawidzę Cię za to jak bardzo pokazywałeś mi jak Ci zależy, nienawidzę Cię za te wszystkie czułości, słodkości, za te wszystkie obietnice. Tak chociaż mówię że Cię tak bardzo nienawidzę, chociaż staram się tego trzymać to i tak gdzieś w środku mnie wiem, że Cię kocham, że nie chce iść dalej bez Ciebie, że chce wrócić i mieć Cię dalej przy sobie. Podążać nie sama, a z Tobą.
|
|
 |
|
i co z tego, że mówisz, że zawsze mogę na Ciebie liczyć? co z tego, że jesteś tak głupia jak ja? co z tego, skoro jestem Ci potrzebna tylko wtedy gdy nie ma innych.. Wiesz, że na mnie zawsze możesz liczyć, wiesz to i wiesz, że zawsze tak jest i będzie. Wiesz to bo zawsze gdy mnie potrzebowałaś to ja była, byłam obok. może nie zawsze umiałam Ci pomóc, bo sama sobie nie radzę, ale zawsze się starałam. zawsze próbowałam Ci pokazać że mimo tego jak u mnie jest źle to i tak zawsze będę starała się Cię pocieszyć. niby od Ciebie też mogłabym tego oczekiwać, tak? jakoś tego nie zauważyła, bo zazwyczaj gdy ja potrzebuję kogoś obok, dziwnym trafem zawsze zostaję sama. sama w czterech ścianach bo inni są zajęci innymi.
|
|
 |
|
i wy Wszyscy również też poczujecie obojętność z mojej strony!
|
|
 |
|
'' Chciałabym wejść do Twoich myśli potem wyjść i spytać co naprawdę myślisz. ''
|
|
 |
|
trochę chory układ mam...
|
|
 |
|
Nie chcę już więcej czekać ani wierzyć w rzeczy, których nie potwierdza życie.
|
|
 |
|
Słuchaj uważnie, nie wierz we wszystko.
|
|
 |
|
Emocje, kaprysy i kłamstwa, fascynacja i gra. Uczucia i ich brak... Dary, których nie wolno przyjąć... Kłamstwo i prawda. Czym jest kurwa prawda? Zaprzeczeniem kłamstwa? Czy stwierdzeniem faktu? A jeżeli fakt jest kłamstwem, czym jest wówczas prawda? Kto jest pełen uczuć, które nim targają, a kto pustą skorupą zimnego czerepu? Kto? Co jest prawdą? Czym jest prawda kurwaa?
|
|
 |
|
Nie potrzebował pistoletu by mnie zabić, wystarczyło, że odpowiednio dobrał słowa.
|
|
 |
|
i mam serio wyjebane czy masz wobec mnie obiekcje
|
|
 |
|
Idę na balkon w ręku szlug, telefon w drugiej.
Napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów.
Zadzwoniłbym do Ciebie ale wiem, że tego nie chcesz,
wybełkotał, że Cię kocham,
tu jest źle i serio tęsknie.
|
|
 |
|
Bo tak to w życiu bywa, że ludzie przychodzą i odchodzą, mydląc oczy, że ważni jesteśmy, że nasze zdanie ma znaczenie, że to, że tamto, że sramto. A potem pyk i już ich nie ma.
|
|
|
|