 |
|
wolę czekać na prawdziwość niż przejechać się do nikąd.
|
|
 |
|
każdy by chciał wszystko naraz, zamiast starać się o trochę, niby nikt tu nic nie pali, a by zjarał Europę.
|
|
 |
|
gdybym był panem świata na imię miałbym pieniądz, albo znana i lubiana wszechobecna przemoc, na drugie miałbym seks, na trzecie broń, bo niby kto ziom obsadza światowy tron?
|
|
 |
|
życie trwa depcząc nam wyobraźnie, brudną podeszwą jak mięso w McDonaldzie, gdy wkurwisz sprzedawcę - życzę smacznego, ale najpierw z życiem zrób coś kreatywnego.
|
|
 |
|
wielu niepewnie dziś spogląda w lustra.
mówi sobie trzymam się, ja mówię - się nie puszczaj.
|
|
 |
|
ten świat uczy mnie być skurwysynem, nic nie wzruszy mnie dziś już, zanim zginę chcę czuć, że żyję.
|
|
 |
|
chcę poznawać Cię co dzień od nowa z góry na dół,
jesteśmy jak planety, nic nie zakłóci układu,
tylko Ty się liczysz, nie obchodzi mnie reszta.
|
|
 |
|
mamy siebie, wiemy, co to szczęście.
|
|
 |
|
obiecaj mi, że kiedyś pokażesz mi ten uśmiech.
ten taki tylko dla mnie. ten warty milion dolarów.
|
|
 |
|
człowiek jest skonstruowany tak, by sie dostosowywać.
|
|
 |
|
poczujesz na szyi moich przemyśleń ostrze, zakopie Cie szmato na peryferiach rapu.
|
|
 |
|
kocham cię, wiesz? jeszcze nie raz to powtórzę. jestem cała twoja, czekałeś na mnie najdłużej.
|
|
|
|