 |
|
może nadszedł już czas by pogodzić się z faktem, że nawzajem robimy sobie w głowie niepotrzebny burdel i po prostu się pożegnać?
|
|
 |
|
tak jakby wypowiedzenie jednego 'przepraszam' mogło wszystko zmienić, jakby trącenie kogoś łokciem na chodniku równało się złamaniu serca. przepraszając, zatrzymujesz się na te kilka sekund, upewniasz się czy nic się nie stało, ewentualnie podnosisz dwa jabłka, które wypadły z siatki starszej pani. proszę, zatrzymaj się przy mnie, pobądź chwilę, podmuchaj, kiedy poleję ranę wodą utlenioną, przylej plaster w dinozaury.
|
|
 |
|
nie czuję presji, kiedy ludzie naginają mnie, proszą, żebym przyznała jak jest mi ciężko, jak sobie nie radzę. czuję jedynie tą gorycz względem samej siebie, bo wiem jak przepełniony udawaniem jest każdy ruch. staram się nie zmieniać mimiki twarzy, kiedy zauważam, że znów zaparzyłam dwie herbaty i udaję, iż taki był zamiar, na siłę wlewając w siebie ponad pół litra zielonej naparu. pieniądze szybko znikają z mojego portfela, kiedy zamiast wziąć jednego kebaba zamawiam dwa czy kupuję dużą pizzę, choć nie dam rady jej zjeść sama w żadnym wypadku. tak, mam nadzieję, że przyjdzie z colą pod pachą, postawi ją na podłodze w moim pokoju, w minutę wsunie ogromny kawałek hawajskiej i nachyli się ku mnie, by wierzchem dłoni zetrzeć sos z kącika moich ust.
|
|
 |
|
Potrzebuję Cię do życia jak cukru do herbaty ...upsss, nie słodzę..
|
|
 |
|
Najważniejszą sztuką w życiu, jest smiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie
|
|
 |
|
zrozumiałam, że pseudo związki z chłopakami, dzięki którym miałam tylko o Tobie zapomnieć są bez sensu, bo wcale mi nie pomogły, w każdym z nich szukałam tylko podobieństwa do Ciebie, do twoich oczu, uśmiechu, sposobu rozmowy, charakteru, czułości, jednak żaden nawet w najmniejszym stopniu nie dorastał Ci do pięt. / [kladzia77]
|
|
 |
|
co ma być to będzie, co minęło nie powróci. / [kladzia77]
|
|
 |
|
- zmieniłaś się bardzo... - nie zmieniłam się. po prostu przestałam żyć według twoich oczekiwań.
|
|
 |
|
No cześć, znowu piszę o Tobie. Już ostatni raz, mam nadzieję. Posłuchaj mnie kolego, bo postaram się wypowiedzieć zwięźle i na temat tak, żebyś już nie mógł się sycić moim słowem. Spierdoliłeś to, wzdłuż, wszerz i po skosie. Przejebałeś naszą znajomość, a ja wyrosłam z Ciebie, jak małe dziecko z pieluch. Było fajnie, nie przeczę, ale nie mam już na Ciebie takiego parcia. Sam wybrałeś to zakończenie, a ja pozwalam ci iść. I błagam Cię, nie wracaj po raz enty, nie wymyślaj beznadziejnych wymówek, bo mnie już nie ma. Dziękuję, cześć, piona. /esperer
|
|
 |
|
jest mi już generalnie obojętne jaka to będzie pora dnia, wieczór czy poranek. nie potrzebuję żadnej butelki wódki, papierosów czy innych dodatków, którymi usilnie próbowaliśmy wszystko urozmaicić. stój przede mną, trzymaj mnie za dłonie, nic nie mów, pozwalając wsłuchiwać mi się w odgłosy swoich własnych, poplątanych myśli. daj mi czytać ze swojego spojrzenia i liczyć uderzenia Twojego serca chwilę potem.
|
|
 |
|
gimnazjum - to tylko dziewięć liter, trzy lata nauki i milion wspomnień. to pierwsze poważne wagary, pierwsza fajka, pierwsze piwo, pierwsza wielka miłość, pierwsze wyzywanie rodziców, pierwsze mocne imprezy do rana. tak podsumowując gimnazjum to najlepszy okres życia nastolatków.
|
|
 |
|
w Tak mroźne wieczory tęskni mi się za Twoim ciepłem, którym otulałeś mnie, gdy trzęsłam się z zimna. Wtedy nie liczyło się nic, prócz tej chwili kiedy byliśmy razem, blisko, najbliżej. W myślach modliłam się, żeby ta chwila trwała wiecznie, aczkolwiek wszystko przybrało całkiem inną postać. Zorientował się, że nie jestem już mu do niczego potrzebna, wybrał wolność, która była jego inspiracją będącą odskocznią w jego dotychczasowym życiu. Zabrał wszystko to co znaczyło bardzo wiele. Odszedł tak po prostu.
|
|
|
|