 |
|
Będę zawsze, pamiętaj Choć tak daleko to jednak blisko. Na oddech, na wyciągniecie ręki. Będę tuż obok nie zważając na nic. Będę poranną kawą, biciem serca, spalonym tostem, gorącym kakao.. Kolejnym jointem, kolejnym łykiem wódki. Wschodem i zachodem słońca, blaskiem księżyca, kroplą rosy i promieniami słońca. Dymem w Twoich płucach, uśmiechem na twarzy i łzą na policzku. Ulubioną bluzą, ciepłym kocem i szczęściem, którego nigdy Ci nie zabraknie. Nie odejdę choćby na krok. Będę tu zawsze i na zawsze. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Będę przy Tobie, pamiętaj. ♥ [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
|
tęsknię, piję, płaczę, nienawidzę, kocham, marzę.. i tak w kółko. [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
|
jest mi w chuj zimno.. mówią, ze to z braku Ciebie. [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
|
Powody do szczęścia są dwa. Jeden to Ty drugi to ja.
|
|
 |
|
Twoje ramiona to najbezpieczniejsze miejsce na ziemi.
|
|
 |
|
"tak dobrze czuję się, gdy jesteś obok przy mnie, tak ważna czuję się, gdy mogę objąć Cię, wiesz?"
|
|
 |
|
1.Było ciężko.Ale nawet nie spodziewałam się,że będzie łatwe przyzwyczajanie się do życia takiego zupełnie bez niego.Uzależniłam się od jego pocałunków,od jego uśmiechu,od trzymania go za rękę i gładzenia jego policzka,wyrażania swojej wielkiej miłości.Odtąd nie mogłam powiedzieć co leży mi na sercu.Zakneblowałam więc je,skułam w kajdany i spętałam łańcuchami..Tak było bowiem lepiej.Nie mogło wyrywać się w jego stronę kiedy z jego twarzy już biła taka obojętność.Kazałam udawać sercu,zdobyć się na jak najlepszy akt radości kiedy on koło mnie przechodził.Wyobrażałam sobie wtedy siebie na ogromnej scenie.Siebie jako aktorkę grającą przedstawienie.Ta imitacja szczęścia nie wychodziła mi wcale najgorzej.Kiedy byłam mała aktorstwo było moim marzeniem,mówili o mnie "urodzona aktoreczka".No bo co mogło dać mi pokazywanie swojego załamania? Nie chciałam litości tylko jego miłości.A skoro odszedł straciłam jego miłość/hoyden
|
|
 |
|
2.Może myślał,że nic dla mnie nie znaczy gdy niecały miesiąc po naszym rozstaniu w szkole paradowałam przy boku kogoś innego.Jak bardzo się mylił.Nadal był moim całym światem i za jeszcze jeden pocałunek dałabym uciąć sobie rękę. Nie mógł wiedzieć,że śnił mi się każdej nocy.I budząc się długo płakałam.Wtedy mama głaskała mnie po głowie jak małe dziecko.Bo tak bardzo zniszczyło mnie nasze rozstanie. Chciałam zachować chociaż godność.Bo nie mogłam powstrzymać łez kiedy dotarło do mnie,że to już koniec.Że straciłam coś co napędzało cały sens mojego życia. Musiałam zbierać codziennie rano siłę,nakładać uśmiech jak makijaż.Nieuniknione było widywanie go.Cholernie bolało patrzenie jak dobrze mu bezemnie. Jak ta niegdyś ukochana twarz stała się dla mnie obca. Bolało mnie tak,że chciałam wykluć sobie oczy.Poważnie...By już nie przyglądać się jak nasza miłość kona na środku szkolnego korytarza gdy bajerował nową dziewczynę/hoyden
|
|
 |
|
3.Oczy były mi tylko po to potrzebne by przyglądać się jego zabawnym piegom.By oglądać codziennie jego uśmiech,który kierował zawsze do mnie gdy wspinałam się na palce by móc go bez problemu pocałować.A teraz widząc go dotykałam tylko bólu.Myślałam więc o zniszczeniu jego źródła.Pozbywając się oczu musiałabym też pozbyć się serca.Bo to przecież od niego wszystko się zaczęło.Z oczami,czy bez i tak bym go kochała.A to ta miłość uczyniła mnie nieszczęsliwą/hoyden
|
|
 |
|
Uwielbiam każdą chwile z Tobą :)
|
|
 |
|
Nie było Cię przy mnie w najważniejszym okresie mojego życia.Gdy staczałam się na same dno,gdy potrzebowałam twojej silnej męskiej ręki by się otrząsnąć z naszego rozstania.Ręki,która uspokoiłaby wzburzone serce,działające ze szkodą dla mnie pod wpływem impulsu.Nie było Cię ze mną gdy życie tu bez Ciebie było ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę.Nie było Cię gdy zdawałam swój pierwszy ważny egzamin z dojrzałości.Gdy przygotowałam się na bal,który chciałam przeżyć razem z Tobą.Nie trzymałeś mnie za rękę nie dodawałeś mi otuchy. Nigdy nie pocieszałeś po porażkach i nie okazywałeś dumy gdy coś mi się udawało.Nie było Cię,choć tak bardzo pragnęłam,żebyś był.Choć tak trochę obecny w moim życiu.Nie chciałam wiele.Chciałam tylko twojego udziału w moim egzystowaniu.To chyba nie dużo za miłość,którą Cię obdarzyłam,za wierność,którą przysięgałam i pomoc,którą zawsze byłam gotowa Ci udzielić,żebyś tylko był szczęśliwy/hoyden
|
|
 |
|
1.Czułam się wtedy bardzo zagubiona.Tak wcale niedawno wyznawał mi ogromną miłość i traktował mnie jak najcenniejszy skarb.A później postanowił rozdzielić nasze serca i pójść swoją drogą.Spróbować innego życia.Życia bezemnie.I pierwszy raz poczułam co to znaczy bezradność.Tak bardzo chciałam zrobić coś,żeby mnie nie zostawiał,żeby wciąż mnie kochał i przy mnie trwał.To było tak jak w tym złym śnie,z którego nie można się obudzić.Wkładasz mnóstwo siły,żeby się obudzić,ale senny koszmar nie znika.Nie jesteś Panem sytuacji.Budzisz się wtedy gdy jakaś siła wyższa tego chce.Nie masz na to wpływu.Kiedy mnie zostawił ktoś szepnął "Witaj w piekle mała".Poznałam ból wyżerający mi ciało niczym jakiś piekielny ogień.Tony łez,które nie były wstanie go ugasić.Nawet wtedy nie potrafiłam przestać go kochać.Chociaż zafundował mi piekło na ziemi.Bóg jednak jest miłosierny i nie zostawia swoich dzieci.Któregoś dnia rzewnie zapłakał i wyciągnął mnie z tej przepaści/hoyden
|
|
|
|