 |
|
a swoim wnukom opowiesz pewnie o tym jak co tydzień miałeś inną.
|
|
 |
|
czasem brakuje mi Twojego bezwiednego 'kocham' wypowiedzianego od tak, po prostu.
|
|
 |
|
przyrzekniesz, że nigdy, przenigdy nic dla Ciebie nie znaczyłam? no właśnie.
|
|
 |
|
Chce żebyś pokochał moją podniesioną brew kiedy się denerwuję . Mój pieprzyk który ukryty jest w takim miejscu , że nikt prócz nas nie będzie o nim wiedział . Moje skręcające się włosy gdy robi się wilgotno . Ciche szepty gdy chce powiedzieć Ci co myślę , ale czuję , że to nie najlepszy moment . Chcę żebyś pokochał moje wielkie małe serce z toną miłości i nutką zabawnej nienawiści .
|
|
 |
|
jesteś dowodem na to, że świat może być zamknięty w tych stu osiemdziesięciu dwóch centymetrach.
|
|
 |
|
lubiłam te zimowe, wieczorne spacery, kiedy szliśmy trzymając się za ręce, która niemiłosiernie Nam marzły. przyglądaliśmy się migoczącym wszędzie kolorowym światełkom. uśmiechy nie schodziły z twarzy. - mam problem, kochanie. - szepnęłam, przerywając tą magiczną ciszę. zatrzymał się, i odwrócił mnie ku sobie. - jaki, piękna? - zapytał czule. - nie wiem, o co prosić w liście do Mikołaja. mam wszystko czego potrzeba do szczęścia. - wyjaśniłam, wtulając się w Jego ramiona.
|
|
 |
|
zero odpowiedzi na okazywane przez Ciebie uczucie. czasem brak uwagi i totalna bezinteresowność, ranią znacznie dotkliwiej, niż 'wybacz, ja Ciebie nie'.
|
|
 |
|
idealną nie jestem. no wybacz, że Cię wyprowadzam z tego przekonania.
|
|
 |
Powiem tylko tyle : jestem hipermegabardzozajebiście szczęśliwa. nie wiedziałam, że można osiągnąć tak wysoki poziom radości robiąc zwyczajne, banalne czynności, które przy Tobie naprawdę wydają się najbardziej oryginalne. ! < 3
|
|
 |
|
przywróciłeś uśmiech. dzięki Tobie na moim niebie na nowo zalśniło słońce.
|
|
 |
|
lubiłam Twój przepity wzrok i skurwysyński wyraz twarzy . wielbiłam tą arogancką minę i chamski głos . kochałam mimo tego iż miałeś w sobie tak dużo ze skurwiela .
|
|
 |
|
pamiętasz jeszcze jak dobrze było mieszać swoje oddechy?
|
|
|
|