 |
|
chcę zmyć ten makeup, a z nim strach przed jutrem, być gotową oddać życie za jeden uśmiech.
|
|
 |
|
może to pojmiesz jeśli się skupisz. ja daję tu rady, ty tu dajesz dupy.
|
|
 |
|
dziwkarskie zajęcie, to polowanie na frajerów i nie mówię tu o dziwce z zawodu, a z charakteru.
|
|
 |
|
jadłam marsa, więc wiem co to kosmos, dziwko.
|
|
 |
|
- niech joint będzie z wami. - i z buchem twoim.
|
|
 |
|
zrób co chcesz, zmień miejsce i datę ale seks i pieniądze będą rządzić światem.
|
|
 |
|
ten kraj, to nie raj tylko detoks. pozdrowienia dedykuję wszystkim szkodzącym nam śmieciom.
|
|
 |
|
Ile ja bym dała, by widzieć Ciebie znów, ile niewypowiedzianych mam w głowie słów, I czy nie zimno, czy nie zimno Ci tam? Tak mało dałeś sobie szans… Już jest po, więc aniołom szepnij to, ze tęskni ktoś za dotykiem Twoich rąk, ze głodowałeś za dnia, ale dawałeś ile się da; już jest po, więc aniołom szepnij to…
|
|
 |
|
„Byłem bardzo chory, gdy odszedłem. Nie chciałem, abyś oglądał mnie w takim stanie. Czuje, ze odszedłem we właściwym czasie, teraz jestem w dobrym miejscu, już nie cierpie. Przepraszam, ze moje odejście Cię zraniło. Słyszę Cię za każdym razem, gdy płaczesz. Pamiętaj, ze jestem zawsze z Tobą, aby Cię pocieszyć. Jestem z Ciebie taki dumny. Radzisz sobie tak dobrze, proszę nie poddawaj się. Twoje życie będzie lepsze, obiecuje. Wybacz sobie, moja smierć nie była Twoja wina. Kocham Cię.”
|
|
 |
|
- jak leci? - leci bez dzieci, dopóki ktoś nie przeleci.
|
|
 |
|
dziewczyno! twoje ciało to świątynia, a nie dworzec kolejowy.
|
|
 |
|
a wy wszyscy, tak zwani "zajebiści przyjaciele" - jesteście mi potrzebni jak dziwce majtki.
|
|
|
|