 |
|
ona oddała Ci całą siebie. chociaż mało kto może ją mieć. inni tylko marzą by z nią być. a ty co.? zmarnowałeś tą pierdolo_ną i jedyną szansę na bycie szczęśliwym. gratuluję głupoty i życzę miłego życia.
|
|
 |
|
- dziewczyno! twoje serce krwawi! zobacz ... krew płynie, strumieniem. coś Ty narobiła.?! - takie pytania, to do tego Pana, o tam.
|
|
 |
|
- bo Tobie satysfakcje sprawia mój ból. - a mnie satysfakcje sprawia, to, że Ci tej satysfakcji nie daję. i tym się różnimy.
|
|
 |
|
- ona Cię nadal kocha. - wygląda na obojętną. - a jak Ty byś się zachowywał, gdyby ktoś kogo kochasz, ranił Cię na każdym kroku.? obnosił byś się z taką miłością.? czy chował ją w sobie, tak jak robi to ona.?
|
|
 |
|
- ona, ona ... - co ona do cholery.?! - ona, przez Ciebie ... - co przeze mnie.? czyżbym osiągnął cel.? - jeżeli twoim celem było jej samobójstwo, to tak.
|
|
 |
|
-Nie denerwuj mnie. - Siedział na sofie zaciskając pięści i wpatrując się w podłogę. -A co ja Ci takiego robię człowieku? - krzyczała. -Możesz stąd iść jeśli chcesz, nikt Cię tu nie trzyma. - Wstał gwałtownie. Zaczął do niej podchodzić a ona cofać, aż oparła się o ścianę. Położył rękę tuż obok jej twarzy i wpatrywał się w jej oczy. -Zamkniesz się w końcu? - Syknął przez zęby. -Kocham Cię do cholery. Nie rozumiesz tego? Co ty do cholery robisz? -Ciągną wpatrując się w jej oczy. -Ja? Nic Ci przecież nie robię... - Mówiła prawie szeptem. -Powiedziałem, żebyś kurwa siedziała cicho. - Uderzył ręką o ścianę. Zamknęła oczy i stała bez ruchu, ledwo łapiąc oddech. Jeszcze chwilę na nią patrzył, po czym przybliżył wargi do jej ust. Pocałował delikatnie i wyszeptał. -Przepraszam. [mamotobie]
|
|
 |
|
Kochasz go? To pozwól mu odejść. Chyba, że wolisz, aby był nieszczęśliwy przy twoim boku, niż żeby spędzał z nią każdą chwilę i czuł, że ma wszystko, czego potrzebuje. Wybieraj.
|
|
 |
|
dziś nie odbieram już telefonu, nie analizuję starych esemesów zatrzymanych gdzieś na dnie skrzynki odbiorczej, nie czytam zapełnionego milionami rozmów archiwum na gadu, nie przeglądam jego zdjęć uśmiechając się do ekranu, nie zwracam uwagi na jego imię widniejące w prawym dolnym kąciku pulpitu, nie wierzę w jego słowa, w te obietnice, dzisiaj nie czuję już nic, dla mnie dzisiaj on już nie istnieje
|
|
 |
|
. Zawieszam . Bd miała nowe konto, bo tu mi źle. ♥ . [ xgrrx. ]
|
|
 |
|
najgorsze, są noce. wspomnienia dopadają wtedy najmocniej. starasz się na nowo stać małą dziewczynką kurczowo zwijającą się pod kocem. a one wychodzą. wypełzają jak potwory spod łóżką i duszą. duszą Cię płaczem perfekcyjnie przyciskając do poduszki. odbierając Ci oddech, zrzucając głaz na Twoją klatkę piersiową. chcesz zamknąć powieki, ale masz zakaz. dławisz się wspomnieniami, wyrzutami sumienia i świadomością, że zapewne wyczerpałaś swój limit na szczęście. zapewne nie na tyle dobrze, na ile miałaś szansę.
|
|
 |
|
kochałam go najczystszym uczuciem tak, jak małe dziecko kocha swoją ulubioną maskotkę. przez niego rysowałam serca na zaparowanych szybach samochodów stojących pod moim blokiem. obiecałam sobie nie wspominać tamtych miesięcy spędzonych u jego boku. i chociaż nigdy nie łamię obietnic, tę swoją łamię codziennie tysiące razy. w kółko powtarzając sobie: 'obudź się, do cholery. to skończone.'
|
|
 |
|
żyję? żyłam to ja kiedyś. kiedy byłam szczęśliwa, coś czułam, uśmiechałam się do wszystkiego i wszystkich. teraz tylko udaję. znakiem, że jeszcze funkcjonuję jest unosząca się klatka piersiowa.
|
|
|
|