 |
|
Chuj w dupę tym jebanym chińczykom kurwa mać!
|
|
 |
|
wracaj do mnie natychmiast,bo zabiorę Ci wszystkie twoje buty!
|
|
 |
|
Kiedy mówię, że cię kocham, nie mówię tego z przyzwyczajenia czy żeby podtrzymać rozmowę... Mówię to, by przypomnieć Ci, że jesteś najbliższą mi osobą, jaką kiedykolwiek spotkałam.
|
|
 |
|
Wstałam i zaczęłam iść w stronę jakiegoś parku. Zostawiłam go siedzącego, samego na przystanku. Szłam ścieżką, ale on widocznie nie dawał za wygraną. Podbiegł i złapał mnie za rękę.
- Nie rób mi tego... - wyszeptał, gładząc mnie dłonią po twarzy ze łzami w oczach - Jesteś tą jedyną... Nie chcę innej i wiem, co czujesz. - znów stanęła przede mną poważna decyzja. Ponad pół roku nie dawał znaku życia, a teraz się obudził.
|
|
 |
|
- Podwieźć Cię do domu? - zapytał, opierając się i szybę przystanku jakiś chłopak. Dopiero, gdy podniosłam głowę zobaczyłam, że to właśnie On.- Nie, poczekam błagam,zejdź mi z oczu... Okej? - odparłam, patrząc mu prosto w oczy.- Zapomnij... To poczekam z Tobą, nie zostawię Cię samej. Chyba, że wrócisz ze mną samochodem do domu.
|
|
 |
|
Nie mogłam być dla niego łatwa, a zawłaszcza teraz. Nadal w sercu mam ochotę powiedzieć mu, że zależy mi na nim, ale jakoś nie chce mi sie wysilać języka...
|
|
 |
|
Doskonale wiedzieliśmy,że nie przeżyjemy bez siebie.
|
|
 |
|
Dobrze wiesz,że gdybyś był jedną z moich łez, już nigdy bym nie płakała, bo bałbym się, że Cię stracę.
|
|
 |
|
-Spójrz! Ciągle noszę zdjęcie w portfelu, które mi dałaś. - powiedział wyciągając portfel.- A ja Twoje zdjęcie rzuciłam na podłogę i podeptałam, wiesz? I teraz kiedy mi się przypomnisz i chcę mi się płakać, myślę sobie: ` Pff, On tam leży podeptany...`Nawet nie wiesz ile to mi daje siły,żeby sobie bez Ciebie poradzić, bo Ty leżysz tam tak samo podeptany,jak ja zostałam podeptana przez Ciebie!
|
|
 |
|
- Nie musiałeś... - zaczęłam.- Musiałem, bo chciałem mieć Cię zawsze blisko siebie.
|
|
 |
|
- Szesnaście. - odezwał się. - Nie, osiemnaście jednak...- O co Ci chodzi? Już odliczasz? - zapytałam po czym uśmiechnęłam się do niego.- Osiemnastkę bym Ci dała. - wtrąciła się jego mama.- Dziękuję.- Mamo! Wyjęłaś mi to z ust.
|
|
|
|