 |
|
.. to tragiczny teatr życia, scena realnej śmierci.
|
|
 |
|
Ta straszliwa chęć- rzucić wszystko i wyjechać. Co i dokąd mnie tak gna? Głód psychiczny..
|
|
 |
|
Nie wolno mi tego utracić. Nie wolno mi oślepnąć. Nie dojrzę ukochanego człowieka. Nie będę pamiętała, że szukałam miłości.
|
|
 |
|
Moje oczy nareszcie nabrały blasku i nie są już szklaną taflą, czy pustymi oczami lalki.
|
|
 |
|
Czy mi się uda ? tamto powraca we wspomnieniach, obrazach. Powraca bólem..
|
|
 |
|
To śmierć drażni się ze mną, zamiast zabrać mnie w krainę doskonałości.
|
|
 |
|
Ja tylko walczę o siebie, ja tylko nie chcę umierać. Chciałam pokochać.
|
|
 |
|
Czuję się, jakby mnie nagle przeniesiono z obcej planety na Ziemię, dano ludzkie ciało.
|
|
 |
|
A jednak żyjemy obok siebie, śmiejemy się, rozmawiamy, przeżywamy.
|
|
 |
|
Przychodzi taki moment, że wszystko mnie przytłacza, dławi, paraliżuje. I wtedy czuję, że żyję w szklanej kuli, a świat jest zdeformowany, jakbym patrzyła przez szkło.
|
|
 |
|
Chciałam być samotną wyspą, ale przeczuwałam, że to niemożliwe.
|
|
 |
|
Przeraża mnie moje myślenie. Za dużo i niepotrzebnie. Wtedy się rozklejam i wszystko wydaje się kolejnym absurdem, jakbym żyła życiem zaprogramowanym nie przeze mnie, przez kogoś obcego, bez mojej zgody.
|
|
|
|