 |
|
już nie rośnie tętno.
i wszystko mi jedno. Ty to, tylko przeszłość.
|
|
 |
|
łatwo coś stracić, a trudniej docenić.
|
|
 |
|
a Ty nie dzwoń i nie pisz, bo nie chcę cie znać.
jestem sam, nie ma nas.
|
|
 |
|
na sercu kamień, z ust cisza. i znów się nie znamy, i mijamy wśród pytań.
myślisz, że będzie spoko? wątpię.
|
|
 |
|
wiem w ten sposób nie zabije kurwa wspomnień,
ale może choć na chwilę zapomnieć się uda o niej
|
|
 |
|
albo skoczę z okna, bo psychicznie znowu paranoja,
nie jest tak jak być powinno
|
|
 |
|
i znowu wale krechę z myślą, że będzie tą ostatnią
i albo się zaćpam, albo skumam, że nie warto
i rzuciłbym to dawno, rzuciłbym to tak, o,
jak każdy z nas chociaż, to już niezłe bagno
i krzyczę 'weź mnie ratuj', kiedy patrzysz w moje oczy
ale nie chcesz tego słyszeć, nic nie mówisz i odchodzisz
i znów płaczę, i chuj, że płaczę, co?
|
|
 |
|
Lubię spać. To tak jakbym na chwile popełniła samobójstwo.
|
|
 |
|
najgorsze jest to, że nie panujesz nad tym,jak się od kogoś uzależniasz.
|
|
 |
|
To nie jest tak, że nie odzywam się, bo nie chcę. Wręcz odwrotnie. Mam wielką ochotę z Tobą porozmawiać, tylko zwyczajnie boję się, że widząc moje imię na ekranie telefonu wywrócisz oczami i powiesz "kurde, nie chce mi się z nią pisać, ale odpiszę, żeby nie było jej przykro".
|
|
 |
|
Nie wiem, czy jest gdzieś limit cierpień przypadający na jednego człowieka. Podobno dostajemy ich tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć.
|
|
|
|