 |
Tak naprawdę nigdy Ci nie powiedziałam, ile dla mnie znaczysz. Zawsze próbowałam wszystko obrócić w żart, albo pominąć. Słowa takie jak "potrzebuję cię" , "zależy mi na tobie" czy "kocham" ciężko przechodzą przez moje gardło. Nigdy nie wytłumaczyłam Ci też, dlaczego zrezygnowałam. Boję się przywiązywać. Boję się odpowiedzialności za siebie i drugą osobę, boję się, że wszystko spieprzę. Zawsze się tego boję. Dziś chcę wszystko naprawić. Trochę późno, wiem, ale podobno lepiej późno niż wcale.
|
|
 |
Chodź do mnie, zostań. Podzielmy się słowami. Zróbmy herbatę. Przywołajmy wspomnienia. Zapomnijmy o rzeczywistości, rozpłyńmy się w nicość przy dźwiękach Apocalyptici. Kupmy trochę szczęścia, podzielmy się nierówno i wciągnijmy razem z porannym słońcem. Wyleczmy się z paranoi, zostańmy abstynentami wobec smutku. Bądźmy, bo teraz nas nie ma.
|
|
 |
Omijaliśmy się spojrzeniami, by przypadkiem znów nie popaść w obłęd.
|
|
 |
Topię się w jego oczach mimo, że żadne z nas tego nie chce. To irracjonalne i nieodpowiednie. Wiem o tym. I wiesz co? Nadal chcę to robić.
|
|
 |
Za bardzo uwielbiam na ciebie patrzeć. Za bardzo mnie jeszcze obchodzisz.
|
|
 |
Odchodził powoli, myślał, że tak mniej boli.
|
|
 |
Przyjdź do mnie. Przyjdź za moimi myślami. Przyjdź, narysuję ci słowa palcami.
|
|
 |
Chyba za tobą tęsknię. Chyba mnie pojebało.
|
|
 |
Jeśli będę musiał się odwrócić i
to co czuje zniszczyć,
nie móc o tym mówić.
Jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć to
będzie koniec nas, koniec, dziś tak to czuję. / Pezet
|
|
 |
Ręce złączone nadzieją na lepsze jutro. Oczy zamknięte na zło tego świata. Włosy splątane, jak ich losy. Oddechy spokojne, bo wspólne. Bo przyjaźń daje wszystko.
|
|
 |
Historia powtarzana zbyt często, powoli staje się paranoją. Cześć, moja paranojo.
|
|
|
|