 |
w czasach gdy niemal do końca zniknął z ulic,
kilku mc walczy o to by do końca się nie skurwił .
|
|
 |
bo taka suka jak ty w środe biega z palcem w piździe i kwiczy 'oh mader, on mnie fakał'
|
|
 |
zgiń, jeśli przerwałeś zaufania linię.
|
|
 |
czas nie chuj, nie stanie
|
|
 |
` skurwysynu, poprzeczkę ustawiamy tak wysoko, że nawet na szczudłach, nie wykurwisz w nią głową.
|
|
 |
` kiedy słyszę ten bit czuję się idealnie, wyrafinowana bania trwa.
|
|
 |
- 20 na dworze, a ja chodzę bez czapki, rękawiczek. pozwalam się kolegom nacierać, wrzucać śnieg za kurtkę. piję colę prosto z lodówki, wpieprzam lody. a wszystko po to żebym była chora, żebym chociaż przez parę dni odpoczęła, od Twojej słodkiej mordki spotykanej na każdej przerwie. choć tego nie chce - muszę.
|
|
 |
` a pod choinkę osobiście Ci kupię płytę tego gościa co śpiewa 'facet to świnia' i będę kazała słuchać Ci tej piosenki non stop, dotąd aż nie dotrze do Ciebie, że ona jest o Tobie.
|
|
 |
Komu nie podać ręki teraz to wiem
Tym co mi dobrze życzą przybijam pięć
Resztę pierdolę, oni nie liczą się
Tych prawdziwych jest niewielu tak, teraz to wiem
|
|
 |
Tu zwykłe "przybij pięć" jest oznaką szacunku
A międzyludzkie więzy są trwałe jak ściany bunkru .
|
|
|
|