 |
|
nie pojmuję, czemu mam ochotę na niekontrolowane skakanie z radości jak opętana, kiedy poprosi mnie o pożyczenie zeszytu od matematyki. przecież wcale mi nie zależy.
|
|
 |
|
dla jednych niewinny flirt, dla innych oznaki potężnego uczucia. sęk w tym, aby odpowiednio zinterpretować wysyłane nam sygnały. błędnie uznane za flirt - zaprzepaszczają szansę na coś, większego. błędnie uznane, za coś więcej - robią naiwną nadzieję z której w późniejszej konsekwencji, nie można się wyleczyć.
|
|
 |
|
już nie wybucham spazmatycznym płaczem z nie mocy na Twój widok. mam jedynie ochotę zwyczajnie w świecie się na Ciebie rzucić okładając pięściami Twoją klatkę piersiową w której jest przeciąg z powodu, jej pustki. nie nazywam Cię już miłością mojego życia, tylko zwykłym sukinsynem. nie jestem już zrozpaczoną desperatką. tylko zimną sfrustrowaną, przyszłą morderczyni.
|
|
 |
|
nienawidzę Cię z miłości.
|
|
 |
|
Bo ona chce Ciebie i kawy z mlekiem ! !
|
|
 |
|
Wiedziała, ze tak to się skończy.. mimo tego brnęła w to nadal. Kochała go.. i kocha go nadal.. Nie żałuję tych krótkich chwil spędzonych z nim. Mimo, ze teraz tak bardzo cierpi nie zamieniłaby ich na nic innego. Może kiedyś jej się uda zapomnieć, może kiedyś znów kogoś pokocha i zaufa.. ale póki co ciągle trwa w durnym, nierealnym przekonaniu, że mimo spotkań z inną pomyśli czasem o niej..
|
|
 |
|
chyba coś w tym jest. za każdym razem, gdy wychodzę z klasy, przeczesuję dłońmi włosy. za każdym razem z myślą o Tobie. zawsze z nadzieją, że zaraz Cię zobaczę i będę mogła wykrztusić z siebie 'cześć', patrząc na Twój zniewalający uśmiech, który będzie mi musiał wystarczyć na kolejne 45 minut.
|
|
 |
|
mam ochotę wywiesić sobie na czole transparent z napisem 'bez kija nie podchodź'. tak jestem sfrustrowana tym wszystkim, że mam ochotę zabijać bez opamiętania każdego, kto tylko na mnie spojrzy.
|
|
 |
|
słyszałam jak jeden z Twoich kolegów opowiadał o tym, że wczoraj musiał Cię odprowadzać do domu, po tym jak się nawaliłeś i nie mogłeś ustać na nogach. zobaczyłam Cię i pomimo tego co usłyszałam, dla mnie nadal byłeś uroczym facetem do którego miałam ochotę się przytulić za każdym razem, gdy Cię zobaczyłam. nie byłeś twardzielem, jarającym z puszką piwa w ręku. dla mnie byłeś, kochającym gościem, gotowym nieść bezpieczeństwo dziewczynie. właśnie to się nazywa miłość. ludzie mówią mi o Twoich wadach, a ja zwyczajnie je lekceważę, topiąc się w Twoich zaletach. spostrzegam Cię inaczej niż pozostała część cudzoziemców. bo miłość, to widzenie cudu niewidocznego dla innych.
|
|
 |
|
Mroźny sobotni wieczór: idą oni trzymając się z ręce, doszli do jej ulubionego placu zabaw i jak małe dziecko usiadła ona na huśtawce i zaczęła huśtać się najwyżej jak potrafiła. Była szczęśliwa, ten mróz nie przysłaniał jej tego dobrego humoru. Po chwili niespodziewanie huśtawka się zatrzymała, zdziwiona otworzyła oczy, a tuż obok jej twarzy była jego. Uśmiechnęła się a on pocałował ją i szepnął jej do ucha, ze cała promienieje... Nie miała odwagi powiedzieć dlaczego... myślała, ze się domyśli.. lecz tego nie zrobił.. przynajmniej nie powiedział tego głośno. A ona bała się, choć była jeszcze wtedy pewna jego uczuć.. Dziś ich drogi się rozeszły w zupełnie przeciwnym kierunki. Ona z dnia na dzień kocha coraz bardziej. On też. Ale juz nie ją, lecz inną.. A ona unika tego placu zabaw jak tylko może, boi się, że zobaczy jeszcze raz te scenkę sprzed kilku miesięcy, ale nie z nia w roli głównej..
|
|
|
|