 |
|
- proszę. - powiedziała wręczając mu filiżankę gorącej czekolady z uśmiechem na twarzy. usiadła koło niego i upiła łyk z własnej. - dziękuję kochanie. - wyszeptał uśmiechając się swoim szarmanckim uśmieszkiem. patrzyła jak powoli delektuje się napojem. zawsze z doskonałością obserwowała jego niezwykłe usta. - ubrudziłeś się! - krzyknęła, zaczynając się śmiać. - gdzie? - o tutaj. powiedziała wskazując na jego wargę. uniósł dłoń, aby zetrzeć czekoladę. zaprotestowała. - zostaw. ja się tym zajmę. pocałowała go. - wiesz co? lubię się brudzić. - powiedział, odkrywając swój śnieżnobiały uśmiech. - wiesz co? lubię takie czekoladowe pocałunki. - odpowiedziała, wtulając się w jego ramiona.
|
|
 |
|
zbliża się dzień moich urodzin. mam tylko cichą nadzieję, że podczas zdmuchiwania świeczek nie zmarnuje kolejnego życzenia na Niego. co rok proszę o Ciebie, czekając aż do następnych urodzin, kiedy to będę mogła ponowić życzenie.
|
|
 |
|
Nie potrzebowała drogich prezentów, udawania, ani też publicznego okazywania uczuć.. Potrzebowała tylko jego obecności.. jego dotyku i ciepłego słowa.. Dla niej najważniejszym prezentem był on sam, podarunkiem- jego wspaniałe brązowe oczy, a ucztą.. jego usta.. A teraz najwspanialsze co ma to ich wspólne wspomnienia, które zostawił tyylko dla niej.. to taki ostatni `prezencik` od niego dla niej...
|
|
 |
|
Tak jakoś dziwnie jest, gdy wszyscy dookoła zapewniają Cię, że wszystko jest bez zmian, ze wszystko jest dobrze, ale Ty wciąż czujesz, że jednak jest inaczej...
|
|
|
|