 |
|
to prawda kochanie, boję się że coś się stanie.
|
|
 |
|
wyryli mi “piątek” na ścianie a ja nie wiem co jest grane
|
|
 |
|
ej, błagam cię, chcesz? pokażę ci mieszkanie.
|
|
 |
|
Chodźmy gdzieś coś zjeść, gdzie jest taniej ale fajniej.
|
|
 |
|
włącz rozumowanie.
mam zadanie i czas na wykonanie.
|
|
 |
|
spierdalać czy gadać,
gadać.
|
|
 |
|
te, kojarzysz co się dzieje, bo ja nie pojmuje. ej brat, wali mi się świat.
|
|
 |
|
przykucnął przede mną wyjmując mi z rąk podręcznik od niemca. - Ty, fajki, rap, pół litra... i ja? wieczorem? - zagadnął odnajdując moją dłoń równocześnie zaczynając ją rozgrzewać. stopniowo było mi coraz cieplej, przestałam zwijać się w kłębek na środku szkolnego korytarza, a na usta wpełznął uśmiech. - czemu nie. - mruknęłam nachylając się w Jego stronę. podczas krótkiego buziaka w Jego policzek pierwszy raz zaczęłam żałować, że nie cofnę czasu, nie odzyskam swojego serca. po prostu to wyczekujące, czułe spojrzenie skierowane wprost na mnie oznaczało jedynie plan awaryjny.
|
|
 |
|
jutro znów wrócę do rzeczywistości - z samego rana obejrzę mecz naszych siatkarzy z Iranem, potem ruszę na pierwszą lekcję ówcześnie ogarniając się niezdarnie i wsuwając miskę płatków. kolejny świetny dzień, bezcenne zastępstwa, godzinne powroty do domu, zajawki na coraz to głupsze akcje. jutro będzie tak samo, jak było tydzień, czy miesiąc temu. tylko dziś jest inaczej, bo tęsknię jakoś bardziej i rozpruwa mi się serce.
|
|
|
|