 |
|
[cz.2] 'chcą sobie pooglądać mój tyłek, no jasne' - pomyślałam. szli za mną, a ja tylko śmiałam się sama do siebie kręcąc głową. z zaciekawienie nasłuchiwałam ich niezwykle inteligentnych tekstów. 'piękna gazela' - rzucił jeden z nich. - bez takich podtekstów, ona wygląda na piękną panią. - powiedział inny. 'weź numer, weź numer' powtarzał w kółko jeden z nich. ja tylko myślałam - 'no dawaj! zrób to!' właśnie wtedy, musiałam przejść przez ulicę. na przeciwną niż oni stronę. 'o nie' - usłyszałam. 'weź numer!' - no to cześć - rzucił jeden z nich. obróciłam się i machając powiedziałam, namiętne 'pa', które wcale nie zabrzmiało jakbym tego chciała. teraz pewnie zrobię sobie ołtarzyk i zacznę się modlić, z prośbą o ponowne spotkanie. tylko dlatego, że nie wziął tego zasranego numeru. [żywcem z życia :D]
|
|
 |
|
jego wzrok jest miażdżący. nie ma wyjątkowych oczu, nie jest najpiękniejszy w szkole, ale kiedy jest zły ma najciekawsze oczy na świecie. nie lubię, kiedy kieruje swoją twarz w moją stronę. wtedy wiem, że coś jest nie tak. no dobra, niby jest super, bo zwraca na mnie uwagę. tyle, że nie mogę nic zrobić z jego cierpieniem. to jest najgorsza kara, największy ból, jaki może mnie spotkać.
|
|
 |
|
i w końcu nie masz sił przekonywać wszystkich o tym jaka jesteś silna i niezależna. zaczynasz wybuchać spazmatycznym płaczem w miejscach publicznych. nawet najmniejszy incydent taki jak to, że sąsiad nie odpowiedział Ci na Twoje 'dzieńdobry' jest w stanie doprowadzić Cię do rozchwiania emocjonalnego. nie jesteś już w stanie iść boso przez ulicę w środku zimy, pokazując ludziom, że nawet pogoda może Ci naskoczyć. przychodzą dni, kiedy masz ochotę zwinąć się w kłębek i schować pod łóżko czy do szafy. nadchodzi kulminacyjny moment, kiedy masz odwagę przyznać się przed światem, że zwyczajnie potrzebujesz się przytulić.
|
|
 |
|
kiedy już się otworzysz i zaczniesz bezgraniczne ufać osobie, którą paradoksalnie nazywałaś 'przyjacielem', okazuje się jak bardzo się myliłaś. jak niesamowicie się przeliczyłaś. i nic nie boli tak bardzo jak świadomość, że znowu dałaś się nabrać. znowu uwierzyłaś w ludzką bezinteresowność, dobroć czy chociażby serce. ludzie, którzy śmią nazywać się Twoimi przyjaciółmi go nie posiadają. Ci ludzie, są istotami wypranymi z uczuć. przepełnieni pogardą. w oczy trują uwielbienie względem Ciebie. za plecami obarczają Cię o najgorsze z popełnionych czynów. chcą wykorzystać Cię do cna, a później zostawić w samotności jak klient wydymaną dziwkę.
|
|
 |
|
Na chuja mi nasze zdjęcia, skoro nie ma co wspominać. // ugaspragnienie
|
|
 |
|
A jak mnie jeszcze raz wkurzysz, to wezmę najostrzejszą siekierę jaką mam w piwnicy iii.. porąbię trochę drewna do kominka. // ugaspragnienie
|
|
 |
|
- Kkkkkkrrrrrrrrrrrrreeeeeeeeeeeetttttttyyyyyyyyyyyyyyynnnnnn! - Co? - Nic, klawiaturę czyszczę. // ugaspragnienie
|
|
 |
|
Dla mnie czas jest coś wart dopiero gdy Cię widzę. // ugaspragnienie
|
|
|
|