 |
|
Skarbem byliśmy my sami. / Endoftime.
|
|
 |
|
Taras, siedzę w fotelu naciągając na dłonie rękawy bluzy. Słońce delikatnie muska policzki, a w słuchawkach kolejny kawałek, którego słowo w słowo znam na pamięć. Nagle ktoś zdejmuje mi słuchawki i zakrywając dłońmi oczy szepcze, że jeśli zgadnę kim jest, dostanę nagrodę. Od pierwszej chwili doskonale wiem, że to on dlatego bez oporu odpowiadam. Zabiera ręce i delikatnie całuje mnie w policzek, cwaniacko się przy tym uśmiechając. Nadal jest tym, który małym gestem potrafi sprawić, że zwyczajnie się uśmiecham, tym, który nadal zachowuje się jak tamten dzieciak z blokowisk, którego kiedyś tak bardzo chciałam poznać, a którego dziś znam jak samą siebie. Tym za którego bez zastanowienia oddałabym własne życie. / Endoftime.
|
|
 |
|
Najważniejsze jaki jesteś, co z siebie dajesz, a nie to co posiadasz...
|
|
 |
|
Następnym razem to ja zadam ból. Chciałeś być jak ja, więc poczuj to..
|
|
 |
|
Zawiodła mnie kolejna osoba, jedna z tych najważniejszych, najbliższych. I to boli.. Sprawia tak cholerny ból, że jedyne o czym myśle to aby to wyłączyć. Zapomnieć o uczuciach, zatracić się.. Nie myśleć, nie czuć bólu.. Stać się kimś kim nigdy nie chciałam być..
|
|
 |
|
Szczęśliwi to nie ci, którzy posiadają wszystko, czego pragną, ale ludzie, którzy umieją pogodzić się z rzeczywistością . / f_b
|
|
 |
|
Mam chujową opinię o miłości i naiwnie wierzę, że Ty to zmienisz . / f_b
|
|
 |
|
I tak mija godzina za godziną, dzień za dniem. Tak mija nasz świat, nasze uczucia, tak mijamy my i tego nie zmieni już nic. / Endoftime.
|
|
 |
|
'Musisz żyć, być silna' potrząsnął mną trzymając za ramiona. 'Potrafiłbyś?' warknęłam. 'Postaw się na moim miejscu, udawaj, że rozsadza Cię radość i żyj do cholery jakby nic się nie stało, jakbyś nie był za to wszystko odpowiedzialny, jakbyś nie był winny' mimowolnie po mojej twarzy popłynęły łzy. 'Ej, przestań. Nie możesz się obwiniać, słyszysz?' dłonią otarł słoną kropelkę "Żyjesz i to jest najważniejsze' szeptał przytulając mnie do siebie. 'Wolałabym umrzeć. Wolałabym odejść i przestać niszczyć Ich świat' wyrwałam się z jego ramion. Nie próbował mnie zatrzymywać. Nie było sensu..
|
|
|
|