 |
nie mogę ci obiecać, że rozwiążę wszystkie Twoje problemy, ale mogę Ci obiecać, że nie zostawię Cię z nimi samego.
|
|
 |
- Skąd wiesz, że on cię nie chce? Nie siedzisz w jego sercu.
- Skąd wiem? On kieruje się rozumem, nie sercem, woli wygodniejszy egzemplarz.
Skąd wiem?- też mi pytanie...
Wysłał jej bukiet róż z namiętnym liścikiem na urodziny, a mi?- nawet głupiego'100 lat' na gg. Czy mając po temu okazję poszedł ze mną na ten cholerny przystanek? Czy kiedykolwiek odprowadził, zagadał?
Nie.
I ty się pytasz skąd wiem?
- Dziwna jesteś, być może wmawiasz sobie coś czego nie ma!
Pamiętam jak na ciebie patrzył, gdziekolwiek byłaś- był i on.
- Przypadek- czyste zrządzenie losu, poza tym sama powiedziałaś 'być może', a to może być wszystkim.
|
|
 |
-Kocham Cię. - wyszeptała niemalże cała drżąc. Czekając na jego reakcję dostrzegła w jego oczach zdumienie, zakłopotanie i jakby smutek. Smutek który dawał jej do zrozumienia że on nie zdobędzie się na takie wyznanie. I chwila, pełna radości i podniecenia która miała być tą najważniejszą nagle stała się pustą i jakże zwykłą chwilą.
-Rozumiem.- wydusiła głosem cichym i wydawać by się mogło że niemal martwym. Bez uczuć. Jednak jej serce kołatało jak oszalałe, tysiące myśli szalejących w jej głowie, przyśpieszony puls i łzy cisnące się do oczu.Zdobyła się jedynie na lekki uśmiech wychodząc z pokoju. Zostawiając go samego z kolacją, winem i kominkiem. Z chwilą która miała być tą wyjątkową
|
|
 |
-Dlaczego płaczesz? I to na dodatek beze mnie?! – usłyszała nagle jego głos. –Ja także chciałbym płakać…
W pośpiechu otarła łzy.
-Nie płaczę. Mam tylko załzawione oczy. (…) Dlaczego nie było cię tak długo?– zapytała, starając się ukryć zmieszanie. – Łzawię ostatnio tylko wtedy, gdy ciebie zbyt długo nie ma.
|
|
 |
gdy nagle odchodzą, pozostaje niewypowiedziane to najważniejsze,odkładane na jakieś odległe później. Mogłaby mu wtedy otrzeć łzy, a on by udawał – nieudacznie – że mu tylko coś wpadło do oka, i przytuliłby ją mocno, a ona głaskałaby go delikatnie po głowie i zakochiwałaby się w nim kolejny raz. Bo ona go nie kochała, ona była w nim nieustannie zakochana. „Jesteś dla mnie wzorem. Chcę być taka jak ty”. Te takie proste dwa najważniejsze zdania. Czasami mu to mówi teraz, przed zaśnięciem, i czasami, gdy zamknie bardzo mocno oczy i ściśnie bardzo mocno dłonie w pięści, wydaje się jej, że czuje na zaciśniętych palcach wilgoć jego łez.
|
|
 |
'Nie wierzycie w bajki ?
Przecież każda z Was może być śnieżką
i mieć swoich 7 pajaców.. znaczy się krasnali.'
|
|
 |
"...W odróżnieniu od pozostałych typów mięsni, komórki mięśnia sercowego nie maja zdolności do regeneracji- w miejscach uszkodzenia wytwarza sie łącznotkankowa blizna..."
|
|
 |
-Ufasz mi? - zapytał patrząc w jej telikatną twarz pełną zwątpienia iniepewności. A ona w odpowiedzi zamknęła oczy i podała mu swą dłońmówiąc:
- Prowadź.
|
|
 |
i tak będziesz mój. przecież taka miłość nie chodzi przypadkiem po ulicy, nie ucieka na strzał rozczarowania.
|
|
 |
-Czego chcesz?
- Przepraszam, że Cię obudziłem.
- Nie spałam.
- Co za szczęście.
- Możesz mi powiedzieć co tu robisz?
- Musiałem się z Tobą zobaczyć.
- Ponieważ...?
- Uspokajasz mnie. Lepiej się czujesz siedząc na krawężniku przed Twoim domem niż gdziekolwiek indziej na świecie.
- Przestań, dlaczego nie mogę mieś normalnego chłopaka? Zwykłego faceta, który nie byłby wariatem?
- Wszyscy tego pragną ale taka miłość nie istnieje.
- Wejdź, tylko postaraj się wyjątkowo nie być sobą.
- Obeszlibyśmy się bez Twoich życiowych mądrości.
- Może...
- Ciasno tu. Chodźmy na spacer
- Jest czwarta rano. To jakieś szaleństwo. Nie uważasz?
- Jeśli potrzebna Ci wymówka...
- Niedługo otwierają piekarnię na rogu. To będzie całkiem normalne. Udany wielbicieli ciepłych rogalików
- Ok.
|
|
 |
Miło byłoby marznąć na deszczu z Nim.
Stać bez parasola.
Przemoknięte ubrania.
Włosy, przylepiające się do twarzy.
Stać tam i marznąć.
Marznąć i stać.
Ona ukryłaby twarz w jego szyi, a on opatuliłby ją ramionami,
przytulając mocniej do siebie.
Położyłby swój podbródek na jej głowie i szeptał,
że nie musi się już niczego bać.
|
|
 |
'Kiedyś będziesz miał wiele rzeczy za sobą i mało przed sobą. Będziesz szukał wśród wspomnienia jakiegoś oparcia, czegoś od czego zaczyna się rachubę lub na czym się ją kończy. Będziesz już całkiem inny i wszystko będzie inne, i nie wiem, gdzie będę, ale to nieważne. Pomyśl wtedy, że mogłeś mieć moje sny, i głos, i troski, i nieznane mi jeszcze pomysły,i moją niecierpliwość, że w taki sposób mogłeś mieć świat po raz drugi.A kiedy będziesz tak myślał, nieważne będzie, że nie umiałeś, czy nie chciałeś tego mieć. Ważne będzie tylko, że byłeś moją słabością i siłą,utratą i odzyskaniem, światłem, ciemnością, bólem - to znaczy życiem...Będziesz trwał w pyle, w który zmieni się moja pamięć zatrzymana na zawsze, silniejsza niż czas, niż gwiazdy, silniejsza niż śmierć... '
|
|
|
|