 |
"Nadeszła pora by kupić dżinsy
Uwolnić z portfela to co zarobiliśmy
Nie ma co czekać, bo są przeceny
Jak nie kupimy to zajebiemy!" xD
|
|
 |
Jeżeli cokolwiek komukolwiek się we mnie nie podoba - to prawdę mówiąc - gówno mnie to obchodzi ;]
|
|
 |
Piękna noc, chodźmy na spacer, pozwól, że cię zaprowadzę
Tam gdzie witraże są obrazem zdarzeń, nasze
Twarze, te cmentarze marzeń nienawiścią darzę
Coś nam iść nią każe, nad nami lśnią gwiazd ołtarze
Razem w parze przez ulice, przez oblicze obietnic
Setek dni odbicie, krzykiem wbite w przepowiedni, serca
Bicie, moje szkice, widzę wszystko jak w sepii
Moje życie, stos tajemnic namalowany farbą mej krwi
Ulica nie śpi, wierz mi, czasem ja nie śpię przez to
Przez jej nieśmiertelność, błagam nieś mnie w przeszłość
Bo sam nie śmiem przejść nią, duchy nie śnią, są tu
Częścią, sądu by dać szczęściu kontur
Tego pięciokątu, z frontu euforii,
tomy stron tu, medaliony wiszą na szyi historii
Memento mori szepczą dusze sprzed lat
Mieszkańcy ulicy niepozałatwianych spraw.
|
|
 |
Ale to nie gra a ja nie jestem jak Lara z Tomb Raider
A więc muszę patrzeć na ten cały bajzel
No i znów zgrywam wariatkę, że nie widzę jak on kradnie
Sytuacje, w których moje ciało jakby padał deszcz
Mokre, zimne jak lód, dreszcz przeszedł, mnie
widzę cień w oknie, stres, modlę się, czemu to nie dzień?
I pytam się, gdzie ja zgubiłam swój rozsądek
A tak w ogóle najprościej było by podłożyć bombę i zapomnieć
Ale z drugiej strony to miliony wspomnień
Coś mnie ciągnie tutaj, słucham, serce bije mocniej
Na ulicy niepozałatwianych spraw jest ich tysiące.
|
|
 |
o rapie się nie mówi. rapu się słucha.
|
|
 |
Strach... nie chcę się już bać, ale zapewne
Mam coś na sumieniu i dlatego nie idę a biegnę
Płacz...prosto ją uderzył w twarz
Nie chcę wtrącać się do takich spraw, ale mam ochotę dać mu
raz na zawsze taki strzał że padnie!
|
|
 |
" Są takie miejsca, czyny, które wciąż pamiętasz, winy
Szczeble drabiny, liny, opuszczony cmentarz i my. "
|
|
 |
za miłość oddajemy swoje serce. potem przypomina nam się że mamy tylko jedno i umieramy.
|
|
 |
kiedy kochałeś mnie na zabój, ja Cię odtrącałam. kiedy dowiedziałeś się, że Cię zdradziłam, odwdzięczyłeś się pięknym za nadobne i znalazłeś sobie ją. mnie, bezlitosną flirciarę i wredną blondynkę.. mnie to po prostu zabolało. dlaczego ? bo mnie nie odbiera się niczego. mnie się nie zdradza. bo przecież tylko mi wszystko można..
|
|
|
|