 |
|
Zacznę od nowa z całkiem nowym imieniem.
|
|
 |
|
układam swoją głowę i ręce
na pościeli,
której zabrałeś ciepło
życiodajne.
|
|
 |
|
kiedy mijam się z Tobą na schodach -
- histeria rozszerzonych źrenic
i mrugam ile sił.
|
|
 |
|
wieszam na kaloryferze wilgotne od łez
poszewki
i od teraz poduszki zostają same...
|
|
 |
|
widzisz to wszystko przez brudne szyby autobusów
i kasujesz bilet życia nie tą stroną...
|
|
 |
|
całe nasze życie to ciągłe wybory
kochać czy nienawidzić?
poddać się czy walczyć do samego końca?
żyć ... czy może umrzeć?
|
|
 |
|
kazał zamknąć mi oczy, myślałam że to jakaś niespodzianka,
że sprawi mi radość, po chwili je otworzyłam, a jego już nie było.
|
|
 |
|
ja kocham jego, on kocha ją, ona kocha innego, a ten inny kocha jeszcze inną, a ta inna ma już chłopaka. miłość kurwa.
|
|
 |
|
niby wszystko po staremu, nadal mam dwie ręce, dwie nogi,
dalej myślę więcej niż powinnam, często miewam kaca,
nie wystarcza mi 8 godzin snu, przesiąkłam na wskroś dymem z papierosów,
dalej jestem zła i nikomu nie pozwalam aby mnie zmieniał.
ale jest też pewna nowość - coraz szybciej o tobie zapominam.
|
|
 |
|
nie zrobiłam dziś makijażu, chodzę po domu w pobrudzonej koszulce
kilka łez kręci się na końcach rzęs
o czymś marzę, ale jeszcze nie umiem tego sprecyzować.
|
|
 |
|
wyciągnij do mnie rękę, gdy upadnę
gdy nie będę miała siły wstać,
spraw żebym kiedyś znowu zaczęła się śmiać.
|
|
|
|