 |
|
'budzisz się rano, a w źrenicach resztki wczorajszego słońca. to tęsknota.. wiesz?'
|
|
 |
|
Dziwna rzecz. Lepiej nigdy nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie - zaczniecie tęsknić.
|
|
 |
|
Życie wcale nie jest powieścią idioty.
To paskudna, wredna, zasrana tragedia napisana przez cynicznego psychopatę.
|
|
 |
|
to już nie to samo kiedy wśród codziennych sygnałów, strzałek, nie ma tej najważniejszej od Ciebie. to już nie to samo gdy wśród sms,ów, które dostaje nie ma tych które Ty pisałaś. to już nie to samo gdy wspominam, moje wychodzenie z domu kilkanaście minut po czasie. chociaż i tak to zawsze Ty się spóźniałeś.. to już nie to samo, kiedy odbierając telefon, nie mogę liczyć na to że to Ty dzwonisz, żeby powiedzieć mi: ' przepraszam kochanie paliwa mi brakło, ale już dojeżdżam, bardzo zmarzłaś? ' nawet nie wiesz jak bardzo brakuje mi tak cholernie banalnych rzeczy. jak cholernie brakuje mi Ciebie, tej iskierki w Twoich oczach..
|
|
 |
|
Płonęliśmy... nikt nie mógł mnie uratować, tylko Ty, dziwne co głupi ludzie robią przez pożądanie. nigdy nie marzyłam, że poznam kogoś takiego jak Ty, nigdy nie marzyłam, że stracę kogoś takiego jak Ty. nie! nie chce się już nigdy tak zakochać! miałam nadzieje, że całkowicie się z Ciebie wyleczyłam. niestety, myliłam się. bo to był dopiero zasrany początek. a teraz tylko, miej tą pierdoloną satysfakcję kiedy to przeczytasz, bo właśnie TY jesteś jak tlen - bez niego nie można żyć...
|
|
 |
|
Płonęliśmy... nikt nie mógł mnie uratować, tylko Ty, dziwne co głupi ludzie robią przez pożądanie. nigdy nie marzyłam, że poznam kogoś takiego jak Ty, nigdy nie marzyłam, że stracę kogoś takiego jak Ty. nie! nie chce się już nigdy tak zakochać! miałam nadzieje, że całkowicie się z Ciebie wyleczyłam. niestety, myliłam się. bo to był dopiero zasrany początek. a teraz tylko, miej tą pierdoloną satysfakcję kiedy to przeczytasz, bo właśnie TY jesteś jak tlen - bez niego nie można żyć...
|
|
 |
|
Nie martw się. Przecież w małej kałuży niebo też się odbija.
|
|
 |
|
plastikowe szczęście, jest lepsze niż żadne.
|
|
 |
|
Przestań szukać prawdziwej miłości, łap przelotną. Opalaj się latem, okładaj śnieżkami zimą. Podczas pracy dawaj 100% z siebie. Podczas odpoczynku zapomnij o obowiązkach. Pij wino, całuj mocno, przytulaj ciepło. Oglądaj wschody słońca. Nie słuchaj smutnych piosenek. Uśmiechaj się. Naprawdę się uśmiechaj. Czytaj książki, nie oglądaj telewizji dramatu.
|
|
 |
|
ja już nie szaleje na Twoim punkcie, to za płytkie określenie. mnie raczej opętało. i żaden egzorcysta tu nie pomoże. /irresolute
|
|
 |
|
Zdałam sobie sprawę, że nie szukam królewicza na białym koniu, cholernego romantyka, który przynosiłby mi róże i pisał listy miłosne. Potrzebuję "bad boy'a" przy którym bym wiele płakała, jednak nie nudziła się ani chwilę. Potrzebuję kogoś, z kim jutro jest jedną, wielką niewiadomą.
|
|
 |
|
leżała bezwładnie na podmokniętej przez tanie wino, podłodze. na jej policzkach widniały rumieńce. ciśnienie skoczyło jej z powodu niekontrolowanego wybuchu płaczu. włosy miała rozczochrane jak nigdy wcześniej. rękawy sukienki miała całe mokre, umazane resztkami tuszu po ocieraniu łez. zapalając kolejnego papierosa, starała wbić sobie do głowy, że nie słusznie jej na nim zależy. że nie warto robić sobie złudnej nadziei. że bezsenne noce, nie są tego warte. właśnie wtedy, usłyszała ciche skrzypnięcie drzwi jej pokoju. podnosząc delikatnie głowę, próbowała zobaczyć, co się dzieje. łzy, przez które niemal oślepła, wcale jej w tym nie pomagały. usłyszała ciche 'witaj'. doskonale znała ten głos. podnosząc się gwałtownie, starała się okiełznać. opuszkami palców, przejechała po brzegach ust, żeby zetrzeć rozmazaną szminkę. otworzyła szeroko oczy z niedowierzania. zobaczyła jego uśmiech. jedyny w swoim rodzaju. podszedł do niej. wplątując palce w jej blond loki, wyszeptał: wróciłem./abstracion
|
|
|
|