 |
|
Jest jakaś granica? Tych wszystkich prób, tych możliwości. Czy jest gdzieś koniec? Tych niecelnych strzałów, tych nieudanych zagrań. Powiedz mi, czy nadchodzi w życiu taki moment, w którym poznajesz kogoś i wiesz, wiesz, że to ten człowiek, ten, na którego tyle czekałaś i o którym tyle rozmyślałaś? Powiedz mi, czy ta życiowa pułapka ma swój kres? Czy te wszystkie próby się kiedyś skończą i wreszcie dane będzie poznać sens swojego życia w ludzkiej postaci? To się chyba wie, prawda? Trzymasz kogoś za rękę i wiesz. Jest tak? Czy może to się nigdy nie zdarza? Może błądzimy do końca swojego życia w poszukiwaniu czegoś, co nie istnieje? [ yezoo ]
|
|
 |
|
Masz w sobie taką niepewność. Do wszystkiego, do każdego. Za każdym razem, w każdej sytuacji. Wiele przez to tracisz, wiesz? Nie podejmujesz odpowiednich decyzji, nie robisz tego, czego pragniesz. Unieszczęśliwiasz się. Robisz tak wiele rzeczy na przekór sobie, a później pytasz "jak to się mogło stać?". A może by tak odpuścić i dać ponieść się chwili, pozwolić sobie na coś więcej, na coś innego, może nie zawsze przyzwoitego, może niekoniecznie dobrego i ludzkiego, ale w końcu coś naszego. Może warto spróbować, chociaż na chwilę, ten jeden raz, z tym konkretnym człowiekiem. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Czasem nie potrzeba wielu lat aby mieć pewność, że właśnie ta osoba jest kimś z kim chce się spędzić całe życie. Czasem wystarczy tylko trochę, tylko kilka trudnych chwil, które stawiają te dwie osoby na skraju przepaści i sprawiają, że oni trwają nadal, że nikt nie spada w dół, ale ukochani ciągną się ku górze. Prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko i nawet kiedy niebo spada nam na głowę to ona się nie poddaje. I my też się nie poddajmy, dajmy z siebie jeszcze trochę, bo ja nie wiem jak mogłabym bez Ciebie żyć. / napisana
|
|
 |
|
"Jeśli nie kochasz siebie, zawsze będziesz gonić za ludźmi, którzy też Ciebie nie kochają"
|
|
 |
|
Wcześniej czy później sprawy, które za sobą zostawiłeś, same Cię dopadną.
|
|
 |
|
W Polsce zostaliśmy dłużej niż mieliśmy w planach. Zanim urodziła się Mia odbyliśmy kolejną podróż do Nowego Jorku. Nie mieliśmy pomysłu na to, gdzie zamieszkamy. Chcieliśmy nawet zostać w stanach, ale uznaliśmy, że na początek będziemy potrzebować pomocy rodziny bardziej niż nam się wydaje. Takim sposobem wróciliśmy do Holandii i mimo że wiem, że na rodzinę ojca Matiego liczyć nie możemy to moja siostra ze swoim synkiem postanowiła przez jakiś czas dotrzymać nam towarzystwa./Immoreelverbeelding
|
|
 |
|
-Nie jesteś kaleką.-wyszeptałam, gdy leżeliśmy razem w łóżku. -Nie będę mógł Ci pomagać przy dziecku. Nie będę miał już stuprocentowej sprawności w tej ręce, a nie mogę narażać życia naszego maleństwa.-położył mi dłoń na brzuchu. To był trzeci miesiąc i bałam się, że stanie się to, co poprzednio. -Nie rób sobie jeszcze nadziei.-powiedziałam smutno. -Teraz się uda. Czuję, że tak będzie.-spojrzał na mnie.-Wtedy nie byliśmy gotowi i nie mówię, że jest mi z tym dobrze, ale... Nie wiem, też się boję./Immoreelverbeelding
|
|
 |
|
Nie wiedziałam co myśleć, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Jednak postanowiłam powiadomić od razu ojca dziecka. Zapewniłam Go, że nic od Niego nie chcę, że zajmę się naszym dzieckiem najlepiej jak potrafię, bo to maleństwo jest najlepszym co mam. Jest częścią Jego, a ja chcę mieć Go obok. Nie spodziewałam, że zjawi się u mnie na drugi dzień. Pytał czy jestem pewna, a ja czułam się okropnie ze świadomością, że mi nie wierzy. Jednak jemu chodziło o to czy jestem pewna, że nie przeszkadza mi, że w pakiecie dostaję kalekę, którym będę musiała się zając. Chwyciłam jedyną rzecz, która miałam pod ręką-butelka z wodą i wkurzona rzuciłam w Niego. Bezczelnie zaczął się ze mnie śmiać, a ja nie potrafiłam tak łatwo wybaczyć, że mnie zostawił./Immoreelverbeelding
|
|
 |
|
Wspominam. Robię to ponieważ miałem sen. Była tam ona. Wyglądała inaczej, ale i tak samo jak wtedy. Przywołuję obrazy z przeszłości. Moja pierwsza miłość, którą utraciłem. Pamiętam nienawiść do Boga, wszystkich ludzi, ale przede wszystkim do siebie. Tak bardzo się bałem, bolało gorzej niż cokolwiek innego. Ale była tam, stało przede mną i uśmiechała się do mnie. Wiedziałem, że to sen, ale i tak poczułem to ukłucie w sercu. Przypływ tego bólu, który czułem, kiedy nie było już jej. Nie było już nas. Powiedziała mi, że jest ze mnie dumna, bo nareszcie żyję dla siebie. Nie dla bliskich, przyjaciół czy miłości. Powiedziała, że zawsze będzie mnie kochać i żałuje, że musiała odejść. Że to nie była moja wina. Zniknęła a ja obudziłem się i zacząłem wspominać swoje życie. Przeżyłem wspaniałe chwile. Moje życie jest pełne niesamowitych momentów. Teraz to widzę. Życie sprawiło, że upadłem. Wiele razy. Ale tylko po to abym zrozumiał, jak bardzo kocham żyć. Nie wiem, co będzie jutro, ale jest dziś.
|
|
 |
|
Mój związek rozpadł się na kilka tygodni, musiałam wrócić do Polski. Nie miałam ochoty na nic. Znajomi nie potrafili mi pomóc. Nie jesteśmy już taką zgraną paczą jak kiedyś. Każdy z nas zrezygnował z życia, które ciągle przypominało nam o stracie. Mogłam liczyć tylko na rodziców i siostrę, która została sama z dzieckiem, bo facet uznał pracę za ważniejszą od nich. Nie mogłam się tam odnaleźć. Wciąż czułam, że nie mam swojego miejsca na ziemi. Straciłam wszystko, zostałam bez pieniędzy, bo nie zamierzałam ruszyć ani grosza z naszego wspólnego konta. Mógł zrobić z nimi co chciał. Przydadzą mu się bardziej, bo nie mógł na razie podjąć żadnej pracy/Immoreelverbeelding
|
|
 |
|
Nie sądziłam, że rozstaniemy się, bo facet uzna, że nie będę go niańczyć. Próbowałam przetłumaczyć mu kilka razy, że nie muszę, bo da sobie radę. Ale usłyszeć, że da sobie radę beze mnie było ciosem w serce. Starałam się żeby udowodnić mu, że nic nas nie rozdzieli. Zostawił mnie samą w obcym kraju, pod jednym dachem z własnym ojcem i jego nową rodzinną. Nie mogłam uwierzyć, że mógł się tak zachować facet, który wiele razy zapewniał, że mnie kocha, że chce mieć ze mną dzieci. Niewiele myśląc zostawiłam wszystko, co miałam i wróciłam do rodziców. Znowu pozwoliłam żeby coś między nami pękło i nie miałam już sił tego naprawiać. Nie wiedziałam czy Go jeszcze spotkam, ale miałam nadzieję, że zatrzymał się u matki./Immoreelverbeeldnig
|
|
 |
|
Weszłam do sali próbując się uśmiechnąć. -Wiem, że jest źle.-burknął pod nosem. -Ale będę przy Tobie.-usiadłam obok niego. -Wiem.-wyszeptał. Zdziwiona patrzyłam na niego nie wierząc, że nie widzi w tym nic złego. Z drugiej strony cieszyłam się, że się tym nie przejął. Pomyślałam wtedy, że będzie dobrze, że damy sobie radę. Medycyna idzie do przodu, a ja nie pozwolę mu się poddać. W końcu odzyska sprawność w ręce nawet jeżeli będziemy potrzebować duże sumy pieniędzy. -Nie dasz sobie rady ze mną i z dzieckiem.-usłyszałam. -Poczekamy. -Ile jesteś w stanie czekać? -Tyle ile potrzebujesz, będziesz wspaniałym ojcem i przestaniesz myśleć o tym, co się stało.-przytuliłam się do niego. Wiem, że tak będzie. Wiem, że jedynym sposobem żeby zapomniał o bezwładnej ręce to dać mu dziecko./Immoreelverbeeldnig
|
|
|
|