 |
|
-chyba nieźle mnie wkurzysz..(powiedziałam do niego.)-ja? dlaczego?(spytał zaskoczony)- bo strasznie swędzi mnie nos.. to na złość.-na złość,albo na coś innego(odparł uśmiechając się zalotnie.wiedziałam o czym mówi,jednak udałam,że nie mam pojęcia)-albo na gościa(rzekłam tylko)-na gościa? nie znam(odparł)- to ja nie wiem..-sprawdz w necie jak wrócisz(powiedział i zakończył temat szerokim uśmiechem)Sprawidziłam.. lewa strona.. na miłość..Chce..coraz bardziej..ale te Twoje humorki.. już mam ich dosyć..I zupełnie nie wiem co dalej..
|
|
 |
|
- Jesteś plytka ! - Gdybym była głębsza wziął byś utonął ! hahaha ; )))
|
|
 |
|
A gdy po wczorajszej małej sprzeczce na gadu czekałam aż sie wreszcie na nim pojawisz,by to wyjaśnić.Jednak nic..zero odezwu z Twojej strony,lecz nagle w dolnym,prawym okienku monitora wyświetliło mi sie w końcu Twoje imie poczułam jakbym urosła z 10 cm, czułam jak motyle w brzuchu wirują tak, jakby miały rozsadzić mi żołądek,a szeroki uśmiech przylepił mi sie do twarzy.Nie wiedziałam jeszcze co napisałeś,ale siedziałam na krześle jak na szpilkach,a gdy zaproponowałeś spotkanie to już w ogóle poczułam sie jak kwiat,który właśnie rozkwitł..Od roku nie czułam takiej adrenaliny,a przecież jestes zupełnie inny od niego..Chociaż Cię nie kocham jesteś dla mnie ważny..I wariuję na myśl o Tobie..Ale przecież jeszcze sie nie zakochałam..Chyba..
|
|
 |
|
a może ja nie mam prawdziwego serca? może ktoś wszczepił mi pieprzoną, wadliwą atrapę? przecież musi istnieć jakiś powód mojej zbyt dużej uczuciowości. nieodpowiednio ulokowana miłość przynosi mordercze cierpienia. usiłujesz uświadomić mężczyźnie swojego życia, jak wiele dla Ciebie znaczy, a on swoją obojętnością ściera wszelką nadzieję jak kurz z półki. wszystko pryska jak bańka mydlana, rozganiając złudzenia. nie liczy się nic, powstaje całkowita rezygnacja z życia. mijają dni, które przeradzają się w długie lata, a uczucie, jak na złość, nie ulega zmianie. jak długo jeszcze? przynieś mi ulgę - wymarz się z pamięci.
|
|
 |
|
otwierając kolejną tabliczkę ulubionej czekolady obiecałam sobie, że ograniczę słodycze. o nim także uda mi się zapomnieć, prawda?
|
|
 |
|
Było sporo po północy,a ja nie mogłam zasnąć,więc wstałam z łóżka i na bosaka podreptałam do okna.Odsunęłam roletę i spojrzałam na zewnątrz.Było jaśniutko,śnieg dawał cudowne oświetlenie nocy, a lampki na oknie dodawały cudownego uroku..Ugięłam łokcie na parapecie i chuchnęłam na szybę..Na zaparowanej szybie zaczęłam pisać jego imię,ale na trzeciej literce się zawahałam i zmazałam wszystko zwinnym i szybkim ruchem..Co ja tak naprawdę czuję? Kim tak naprawdę jestem? Od kilku dni przestałam myśleć o właścicielu brązowych oczu, było tak jakby nigdy się nie pojawił..Zamiast niego, w jego miejsce wskoczył jego imiennik,który już zawsze będzie mi o nim przypominał..A najgorsze jest to,że chyba się od niego uzależniam..I chyba coraz bardziej mi zalezy..A boję się.. Boję się cholernie,że okaże się dupkiem, tak jak reszta..Opuściłam roletę i wróciłam do łóżka..Zasnęłam dopiero nad ranem..
|
|
 |
|
- Czy nadal go kochasz ?.
- z kazdym dniem coraz bardziej ...
- zapomnisz ?
- o miłości swojego życia ? wątpie
|
|
|
|