 |
|
miłość nie jest na zawsze, ponieważ 'na zawsze' się kończy, a miłość nie.
|
|
 |
|
Nieźle pierdolnięte życie codzienne.
|
|
 |
|
wystarczy, że poczuję zapach dymu z papierosa,
a palę nałogowo, to myślę o Tobie,
ten zapach kojarzy mi się z Tobą. nałogowo o Tobie myślę.
z przymusu, albo po prostu lubię o tobie myśleć.
|
|
 |
|
przyszła zimna jesień, czas wyciągnąć ciepłe skarpetki,
ciepły koc i gruby sweter.
bo jego już nie ma...
|
|
 |
|
Źli chłopcy, z papierosami w ręku,
z potarganymi włosami i jednodniowym
zarostem na twarzy, którzy żyją z dnia
na dzień, nie myśląc o przyszłości -
to o nich marzą wszystkie grzeczne dziewczynki.
|
|
 |
|
kiedyś czułam intensywniej, dziś już tylko myślę.
|
|
 |
|
nie chcę Cię już znać,
nawet spotykać...
|
|
 |
|
mój największy skarb to posiadacz oczu w kolorze mlecznej czekolady i pełnych różowych warg. jest odrobinkę wyższy ode mnie. mogę policzyć każde z jego żeber. gdy całujemy się, czuję zapach truskawkowej orbitki i nikotyny. ma cudowne perfumy. myśli pozytywnie, słucha reggae i wiesz co? jest najlepszym facetem na świecie, mimo miliona wad.
|
|
 |
|
mówisz, że nie jesteś dla mnie wystarczająco dobry. gdybym chciała ideała, zainwestowałabym w Kena.
|
|
 |
|
szkoła, nauka, papieros i kawa - ta monotonia mnie zabija, najwyższy czas na pokochać.
|
|
 |
|
wszedł do znajomego pokoju, przywitały go czerwono-fioletowe ściany, które pokrywały setki zdjęć. głos Pezeta roznosił się po pomieszczeniu. zobaczył najukochańszą dziewczynę na podłodze, nie ruszała się. myślał, że żartuje sobie z niego, ale nie mógł jej dobudzić. spóźnił się. kilka pustych fiolek po tabletkach wypadło spod łóżka. 'zrobiła jak obiecała' - wyszeptał. poszedł do kuchni po srebrny nóż, chwilę później umierał dzięki ciosowi jaki sobie zadał.
|
|
 |
|
popełniam wiele błędów. trzaskam drzwiami, mdleję, płaczę, samookaleczam się. jestem słabsza niż wydaje się innym. ta wesoła dziewczyna, to tylko maska. w środku kryję wiele trosk życia codziennego, cholernych niedopowiedzeń. nerwowo przygryzam wargi muśnięte czerwoną pomadką, popijam herbatę malinową rozkminiając o przyszłości, która zapowiada się tak okropnie. czasami chciałabym umrzeć, wiesz.
|
|
|
|