 |
|
Każdy w twarz się uśmiecha, w duchu Ci życzy źle. Nie czujesz żalu, a jest Ci po prostu przykro, chciałbyś się oddalić stąd, uciec, po prostu zniknąć.
|
|
 |
|
Chcą żebyś padał na pysk na każdym następnym kroku. Pod lupę ludzi biorą, cudze brudy piorą, Nie wie, nie zna Cię, a jednak mówi jeden z drugim sporo.
|
|
 |
|
Czy aby na pewno marzy Ci się przejść w moich butach?
Nie sztuka po trupach nawet na szczyt wejść jak nie ustoisz tutaj.
|
|
 |
|
I słyszę ciszę im bardziej się stąd oddalam. I chyba poczułem spokój, choć zawsze się mieć go staram.
|
|
 |
|
Znikam, chcę wolności, od dzisiaj mam już dość i nie wnikaj. W samotności oddycham, znikam, tak jest prościej, nie pytaj. Bezlitośnie odpływam, ręką słońca dotykam.
|
|
 |
|
Pożegnania nie są na zawsze. Pożegnania nie są końcem.
|
|
 |
|
"...na zewnątrz twardy jak skała,w środku ckliwy..."
|
|
 |
|
- Czasami miłość to za mało.
- Nie. Miłość zawsze wystarczy. Tylko czasami za mało siły, determinacji i zdecydowania. I chęci podjęcia ryzyka. Ale wiem jedno: potem można tylko żałować.
|
|
 |
|
Co cię nie zabije, to cię wzmocni - gdzie to ma sens? Zawsze kiedy słyszałam te słowa, przychodziło mi na myśl drzewo, w które uderza piorun, odzierając je z gałęzi i liści. Pozostaje tylko osmolony, chropowaty pień. Pień jest mocny i niezłomny, ale czy nadal jest drzewem, nawet jeśli krążą w nim jeszcze soki? Z człowiekiem jest tak samo. Każde złe doświadczenie odziera go z wierzchniej, miękkiej, delikatnej, wrażliwej tkanki. Następne podobne doświadczenie spływa po kościach. Ale dalsze, jeszcze gorsze i gorsze, odbierają kolejne uczucia. Człowiek nie uodparnia się na nie, traci tylko wrażliwość. Gdy liczba bodźców osiągnie dopuszczalny próg, pozostaje wreszcie tylko pierwotne jądro. Twarde i obojętne, animowane instynktem samozachowawczymi biologiczną wolą przetrwania. Czy tacy ludzie są jeszcze ludźmi? Czy może już zwierzętami, gorszymi nawet od ludzi, bo zdolnymi do bezwzględnego okrucieństwa.
|
|
 |
|
Raz cię straciłem, przeżyję i drugi, jeśli to tego rzeczywiście pragniesz...
|
|
 |
|
Ja się czuję
bardzo samotna, tylko że ja muszę powiedzieć, że sama to sobie urządziłam. To
nie jest tak, że ludzie się ze mną okropnie obeszli i każdy przyjaciel mnie
rzucił (…). Ja jestem okropna, bo jestem niecierpliwa. I wiele poważnych
związków w moim życiu sama uszkodziłam. Kiedy widzę kobiety w moim otoczeniu,
kobiety w moim wieku, to są kobiety, które nieraz przeżywają bardzo długie
kryzysy małżeńskie - jakieś zdrady, jakieś pijaństwa tych mężów, jakąś nudę…
Ale ci ludzie jakoś przetrzymują to i sobie potem żyją, i są całkiem
szczęśliwi. Ja nigdy nie miałam cierpliwości, nigdy się nie kłóciłam (..).
Kiedy mi jest źle, ja po prostu uciekam.
|
|
 |
|
"Wiem, że nie warto czekać, aż się kogoś straci żeby zobaczyć, jaki był dla nas ważny. Mamy mówić dzisiaj, że cie kocham, że martwię się o ciebie, że chcę się z tobą zobaczyć, porozmawiać, przytulić, pocałować. Nie odkładajmy tego na kiedyś, na później, jak będziemy zdrowsi, w lepszej kondycji, bogatsi, albo odważniejsi. Bo czas na miłość jest tylko dzisiaj."
|
|
|
|