 |
|
słońca mi brakuje, a ja uwielbiam się pieścić jego promieniami.!
|
|
 |
|
Chciałabym ubrać w dźwięki poranne, budzące mnie światła, odbicia snów, co się nie kończą.
|
|
 |
|
Nie zaczepię Cię skrzydłem ze strachu utraty złudzeń, że żyjemy jednym oddechem, tym samym.
Jesteś ciepłym wiatrem na ramieniu w bezwietrzne dni...
Usiądź na dłużej przy mnie... rozwiej cień...
A teraz dobranoc mówię, choć jeszcze wczesna pora... dobranoc ciszy za oknem, urywanemu oddechowi jedynej melodii wciąż słyszanej między stukaniem klawiszy...
|
|
 |
|
Wtapiam się w świat, który miał minąć mnie bez słowa.
|
|
 |
|
Budząc się co rano, otrzymujemy na kredyt 86 400 sekund życia na ten dzień, a kiedy wieczorem zasypiamy, niewykorzystana reszta nie przechodzi na konto następnego dnia. To, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia, przepada... pochłania je wczoraj.
|
|
 |
|
Chciałabym słyszeć oddech parującej szyby. Gdy nad ranem budzę się jeszcze w mroku.
Choć nowy dzień niesie coś nie rozpoznanego jeszcze, chciałabym poczuć cień spadających kropli deszczu. Mówić, że to łzy, że ziemia płacze zdeptana złością zakutą w ostrogi. Chciałabym widzieć co czai się za mgłą. Papierosowym dymem niewygasłych wulkanów, unoszących sie z każdym drżeniem martwych płuc.
Przykładam ucho do ziemi przykrytej płaszczem traw. Łaskocze mnie swym wyrzutem, że żyć można inaczej. Nie mówi jednak jak...
|
|
 |
|
Doszłam dzisiaj do wniosku, że warto być takim wewnętrznym dzieckiem, bo ono jest: wytrwałe, nawet gdy przegra wędruje dalej. Jest ufne. Lubi ludzi a przez to i siebie. No i ma nadzieje...
|
|
 |
|
Lubię takie poranki.
Przesypuję dni... godziny, przesypuję radość i smutek.
Stoję na oknie. Odbijam się tęczą na ścianie.
Kiedyś skończy się piasek....
|
|
 |
|
Kroczyć dumnie przez życie, razem...
|
|
 |
|
Chodź ze mną chociaż nie mogę Ci nic obiecać
|
|
 |
|
Na pomniku moich marzeń ptaki robią gniazdo z włosów aniołów zapomnianych.
|
|
 |
|
Wiemy czym jesteśmy - nie domyślamy sie czym będziemy za rok - czym byliśmy dawniej.
|
|
|
|