 |
Nigdy nie powiesz nic więcej, choćbyś chciał i choć mnie trzymasz za rękę, puścisz i tak .
|
|
 |
jej oczy przesiąknięte były szarością. melancholia pływała w jej bladoniebieskich tęczówkach. spoglądała beznamiętnym wzrokiem w okno. przeważnie krwistoczerwone usta - pobladły. ramiona opadły w bezradnym geście. energia i elementy potłuczonego uśmiechu ulotniły się gdzieś w bezkresne przestworza. cała barwa tego dnia zmieniła się w ponury, szaro-bury obraz potępienia. wszystko straciło swój codzienny kierunek. była pasażerem w samolocie donikąd. ogień się wypalił. ten ogień, który przez tak długi czas usiłowała rozniecić w jednej chwili obrócił się w popiół. tylko garstki spalonego chrustu przewalały się tu i tam. poczuła w ustach cierpki smak. czy to już czas by odejść? dokąd?
|
|
 |
Nerwica objawia się w różny sposób, jedni myją ręce i gromadzą czasopisma, inni układają puzzle i gromadzą wspomnienia.
|
|
 |
- tylko doskonała pamięć czyniła mnie wyjątkową
- możliwe, lecz jeśli chcesz być wyjątkowa, możesz zostać sama
|
|
 |
przepraszam, pamiętam zbyt wiele złego.
|
|
 |
choć byłeś jaki byłeś, chciałam łapać płatki śniegu zanim spadną ci na serce. chciałam pilnować, by nie stopiły się z nim albo, co gorsza, nie roztopiły go. niedługo zima nadejdzie, do tego czasu powinieneś znaleźć kogoś kto by Ci serce rozgrzał, bo nie mogłam już Cię uratować przed twoim nieumierającym smutkiem..
|
|
 |
nawet idąc pod wiatr, nadawać sens istnieniu .
|
|
 |
bo to czego brak nam to świat, w którym nie ważne są słowa,
bo to czego brak nam obojgu to czas, który biegnie od nowa
|
|
 |
Jesteś lekiem na całe zło, ale jednocześnie jego (zła) przyczyną.
|
|
 |
Nie rozumiem słów, którymi mówią do mnie inni. Ich pragnień, ich gestów i wyrazów ich twarzy. Ich prawdy, ich szczęścia, chyba nawet ich marzeń. / Pezet
|
|
 |
Zawsze możesz zapytać, niż żyć w domysłach. Nawet gdy masz sto pytań, nie warto ich trzymać w sobie...
|
|
 |
Nie masz prawa wymagać więcej niż sam dajesz!
|
|
|
|