 |
|
nie mielismy nic, tylko nadzieje, tylko siebie.
|
|
 |
|
zamilknij daj mi kilkanaście sekund i pozwól posłuchać własnych oddechów.
|
|
 |
|
i tylko lustro przypomina, że jesteś tu wciąż i hemoglobina, gdy wypływa z kaleczonych rąk.
|
|
 |
|
mogę ci pokazać drugą stronę lustra i całkiem możliwe, że ich świat ze mną zbluzgasz.
|
|
 |
|
uczucia zbledną, serce zaleje beton. nie oszaleje, znormalnieje poniekąd.
|
|
 |
|
może podświadomie mamy od razu wszystkiego dosyć.
|
|
 |
|
więc powiedz, jak Ty mogłeś wszystko tak spierdolić?
|
|
 |
|
to boli tak, że chyba znów się najebie, bo nie wiem co kochałem bardziej świat, czy Ciebie.
|
|
 |
|
jestem pewien, że co nie byłoby prawdą, jedno i drugie zgniło już dawno.
|
|
 |
|
jeszcze się spotkamy i wtedy ci wyjaśnię, ile dla mnie znaczą kurwo twoje baśnie.
|
|
 |
|
''Kocham muzę, pierdolę wyścig szczurów i presję . Jestem sobą, robię swoje i zgarniam za to pensję''
|
|
 |
|
Nie wszystko w kolorze ma być, każdy ma prawo marzyć i tylko śmierć jest nas w stanie tego pozbawić prościej tego chyba nie da się wyrazić
|
|
|
|