 |
|
ona jest kurwą co z tego że ładniutką, kocha ciebie, kocha jego, kocha krótko.
|
|
 |
|
ty nie możesz mnie sprzedać i nie możesz mnie kupić.
|
|
 |
|
gdy spoglądam w czasy dawne, daję Ci prawdę i uczucia kradnę.
|
|
 |
|
znów jest źle, to kolejny raz, płyną tygodnie, miesiące i lata. tracisz czas i zabierasz jej czas lecz, nie wyobrażasz sobie bez niej świata.
|
|
 |
|
musisz w końcu zrozumieć, co z tego, skoro nie potrafisz, skoro nie umiesz?
|
|
 |
|
lecz czasem trzeba pojąć, że, choć było miło, to się skończyło.
|
|
 |
|
bo znowu nie wiesz, czy to porażka, czy sukces, że noc po nocy odwlekacie egzekucję tego, co nie ma sensu i wkrótce zginie.
|
|
 |
|
rano znów podziękujesz za ten koszmar Bogu, lecz dalej będziesz czekał aż los da powód.
|
|
 |
|
sny spierdoliły spod powiek już dawno, może odpowiesz sobie sam, co je skradło.
|
|
 |
|
wiesz tylko, że jest ci nie w smak, a złością zatruwasz co dzień najbliższych sobie.
|
|
 |
|
spać, jutro wstać i znów to samo, codziennie zabija cię ten monotonny amok, nie wiesz czemu nazwano go normalnością.
|
|
 |
|
trudno zmusić serce by biło głosniej.
|
|
|
|