 |
|
gubiąc samotność i niech będzie zazdrosna, chodź zapukamy dzisiaj od tak w tęczy okna.
|
|
 |
|
są wspomnienia które przywołują łzy, razem ze strachem o powrocie do miłości, tracę mój głos, dopóki czuje, że mogę mówić.
|
|
 |
|
po oczach mych nie poznasz, że mam pustkę w nich. muszę wyjść , nie mogę tutaj dłużej być , zamknięty w czterech ścianach.
|
|
 |
|
mam tyle wspomnień złych i chcą mnie dziś zniszczyć, nie dać mi nic i zabrać mi najbliższych.
|
|
 |
|
daj mi siłę bym mógł podnieść się gdy życie znowu zwali mnie z nóg.
|
|
 |
|
może tak miało być, brak mi wiary w Ciebie, tu na ziemi mam piekło inni myślą, że jest pięknie.
|
|
 |
|
fałszywe ścieżki standardem na mej drodze jak i te kurwy które podstawiają mi nogę.
|
|
 |
|
w labiryncie życia próbuje znaleźć właściwą drogę. prowadź mnie Panie chce wreszcie żyć godnie .
|
|
 |
|
nie chce tego, nie chce żyć w ten sposób, dość kurwa nie chce więcej kusić losu.
|
|
 |
|
pokusy które co dzień bezlitośnie męczą mnie.
|
|
 |
|
czasem mam takie dni, że brzydzę się sam sobą. jestem chory na życie, życie jest śmiertelną chorobą.
|
|
|
|