 |
|
czy Ty kiedykolwiek sobą byłeś choć przez chwile?
jesteś produktem ubocznym świata, w którym żyjesz
mentalny rak pożera, wzorem są debile
ponownie witam was w rzeczywistości, TYYYLE
|
|
 |
|
trzymając Cię za lewą rękę, patrząc w niebo bez żadnych słów, myśląc o tym, że mogłoby być tak wiecznie, zostań ze mną
|
|
 |
|
dzieli nas dystans długości trzech boisk
|
|
 |
|
wszystko to chora sprawa, wszystko to zobacz dla nas,
to już ten moment bym powiedziała "spierdalam"
|
|
 |
|
ciągle narzekam, że przy boku Cię nie ma, pierdolę, gdy cię widzę, nawet nie mówisz 'siema'
|
|
 |
|
"Skurwiele mają łatwiej.. i to pod każdym względem.
To w połowie wasza wina że jestem, jaki jestem.
Ale nie żalę się! Bo już nic mnie nie zaskoczy.
Chyba, że znów zahipnotyzują mnie te Twoje oczy..
Lecz, czy tego chcę, kurwa! To jest pytanie..
Bo wątpię, czy się zmienię - raczej pozostanę draniem."
|
|
 |
|
rozpierdala mnie to, gdy widzę te szczęśliwe pary, bo z mej miłości zostały tylko opary
|
|
 |
|
jeszcze kiedyś w Twoich oczach widziałam całe me szczęście, dziś widzę tam pustkę i ten ból, co siedział we mnie
|
|
 |
|
i kurwa znów mi przykro, znów błądzę i pije i chce pierdolić to wszystko i chce wyjść stąd, chce wyjść stąd i kurwa zniknąć w końcu wiesz, zapomnieć o tym, bo kurwa ile mam z tym żyć? mam już tego dosyć w chuj
|
|
 |
|
i tak osiągnę to na czym mi zależy
yebać stres, mniej nerwowych przeżyć
|
|
 |
|
komu ma się udać? od czego to zależy, może mi, może Tobie pozostaje tylko wierzyć. nie raz załamana wszystkiego miałam dosyć, po co mi to wszystko, życie to kłopoty, w głowie dziwne głosy, chwila dalej rzeczywistość
|
|
|
|