 |
|
kiedy On starał się ratować to, co zostało jeszcze z naszego związku, ja odsuwałam się jeszcze bardziej, chodząc częściej na treningi, więcej czytając, spotykając się ze znajomi nie dwa razy w tygodniu, a codziennie. kiedy On chciał odkopać uczucie, które tliło się nikle, ja odwracałam głowę opierając się przed głupim pocałunkiem. kiedy On z żalem w głosie mówił o tym, iż najlepiej będzie jeśli damy sobie spokój, może chociażby przerwę, ja pierwszy raz od miesiąca poczęstowałam Go uśmiechem. nie rozumiał mnie i długi czas czekał na powrót, a ja miałam już dla Niego tylko jedno zdanie: "nic nie znaczysz".
|
|
 |
|
nie zadzwonię do Niego. nie, kiedy pretekstem jest usłyszenie Jego głosu, bo doskonale wiem, że po "słucham", które padnie z słuchawki, załamie mi się głos. rozłączę się, nie powiedziawszy Mu o tym, że czuję, jakbym miała zaraz rozsypać się na elementy wręcz mikroskopijnych wielkości, że wszystko wewnątrz mnie krzyczy żalem o to, iż nie daje żadnych znaków życia, podczas gdy każdy narząd choruje na tęsknotę.
|
|
 |
|
łudzę się. wciąż sobie wmawiam, że ciągłe zajmowanie czasu pozwoli mi zapomnieć. szukam tego największego biegu w życiu, adrenaliny, która obejmie całą moją psychikę tak, by nic więcej się w niej nie zmieściło. obieram priorytety, pochłaniam książkę za książką, z zapałem podchodzę do treningów. wypruwam z siebie siły tak, by zmęczenie pozwalało mi zasnąć natychmiast, bym nie leżała bezczynnie. rozumiesz - nie chcę mieć chwili, by móc pomyśleć, że w tym gnaniu nie wiadomo dokąd, jesteś mi potrzebny.
|
|
 |
|
problem w tym, że nie mam ciebie, ale kto by tam się przejął
|
|
 |
|
po usłyszeniu sygnału, powiedz jak bardzo mnie pragniesz
|
|
 |
|
I jakoś leci... szkoda, że na różnych końcach tęczy
|
|
 |
|
''Ona w jego ramionach, związek idealny-popatrz
uśmiechnięci to szczęście na pokaz.
Takich par mnóstwo- brak miłości, oszustwo,
obojętne spojrzenie, w tych oczach pusto.
Ustąp drugiej osobie- nie bądź głupi,
lepiej się przytulać, całować, niż się kłócić.
Los jest srogi, życie Ci się przekręci,
stracisz swą miłość, wtedy dopiero zatęsknisz.
W te kłótnie nie brnij, to kolejne dni,
nigdy już nie wrócą, więc zacznij normalnie żyć.
Rąk drżenie, ciśnienie, walka o zdanie,
histeria, krzyki- to nie jest życie normalne .
Idealne związki- rzadkość, lecz bywa
zrozumienie, wspaniałe chwile przeżywać.
Kłótnie, awantury- bez sensu stracony czas
życie jest po to, by jak najwięcej z niego brać..''
|
|
 |
|
Zapatrzona w Twoje zdjęcie, już od dobrych kilku godzin.
Mogłabym patrzeć na nie wiecznie, jakoś ciągle nie mam dosyć
|
|
 |
|
Obiecuję, ze będę. Zawsze. Tylko daj poczuć, że tego chcesz i potrzebujesz."
|
|
 |
|
masz Go dość. masz po uszy Jego krzyków, pretensji, marudzenia przy byle okazji, czepiania się o każdy detal, chorej zazdrości. doskonale zdajesz sobie sprawę, że typ niszczy Cię od środka, zatruwa możliwie każdą chwilę, ogranicza Cię, blokuje dostęp do marzeń. ale nie zostawisz Go, bo kochasz i mimo wszystko wiesz, że On czuje to samo.
|
|
 |
|
wyrzuciwszy z szafy wszystkie swoje ubrania, włożył je do torby podróżnej. dołożył kilka kosmetyków po czym zasunął bagaż. niewykluczone, że zanim wyszedł, pocałował mnie jeszcze w czoło lub policzek, może życzył mi powodzenia, dobrej nocy albo czegokolwiek innego. chyba zahaczył jeszcze o kuchnię, bo rano na stole leżał pęk Jego kluczy, a herbata w kubku była dopita. zostawił kilka swoich płyt, parę książek, skarpetki i spodnie w koszu na pranie oraz wspomnienia, masę wspomnień, których nie mogę udźwignąć.
|
|
 |
|
to niesprawiedliwe. nie fair jest to, że pojawia się z dnia na dzień, zabiera mi serce, zapewnia, że się nim zaopiekuje, po czym wyjeżdża. nie w porządku jest wiadomość, którą dostaje niedługo po tym o odnalezieniu mojego serca - porzuconego, całego poharatanego, które ja na nowo muszę zaszczepić sobie w klatce piersiowej, tak chore.
|
|
|
|